Wiem, że to chyba raczej nie jest możliwe, ale czy ktoś z Was zna osobę, która w najbliższych dniach leci z Chicago do Warszawy. Szukam kogoś kto zgodzi się zabrać dorosłego psa mini bula jako bagaż. Sprawa jest dość pilna. Nie jest to łatwe , bo nie wszystkie linie biorą psy ,a Lufthansa panicznie boi się bulli i życzą sobie klatki jak na goryla. Zupełnie nie rozumiem w czym mini bulik przypomina goryla. Help!!!!!!
Z tego co wiem do kabiny możesz zabrac psa do 7-miu kilo wagi razem z kontenerkiem.
Chyba , że za resztę nadwagi płacisz jak za nadbagaż?.. ale tego to dokładnie nie wiem , bo przepisy są rózne, zaleznie od linii. A w Lufthansie żeczywiście jest koszmar z przelotem psów z listy.
Nowe wymogi co do aluminiowej klatki na szczeniaka strasznie podrażaja wysyłke psa.
Szczeniak kolezanki wysłany z Belgii do USA z międzylondowaniem we Frankfurcie, czekał dwa dni na jej przyjazd , bo był wysłany w normalnym kontenerze.
Pies jest już konkretny i waży z 15 kg chyba. Ma lecieć jak w luku bagażowym jako bagaż. Do nich nie dociera , że to mini .Widzą w nim groźnego stwora.Normalny ,lotniczy kontener powinien wystarczyć, ale Ci z Lufthansy są jacyś popieprzeni. Miał lecieć z Los Angeles do Warszawy , a tam lata tylko ta Lufthansa. Będzie drugie podejście z Chicago i firma przewoźnicza wynajęta też.I z Arizony do Chicago to już koszty a co o dalej, stach się bać. No to mi ktoś doradził, że poprosić kogoś żeby przy okazji swojego lotu zabrał. Nawet wystarczyłoby do Frankfurtu. Bo do tych Niemiec to przecież jakoś można dojechać, żeby biedaka nie stresowali. No same problemy. Kurcze tratwą go mamy przeprawić czy co. No psy różnych ras latają, w tą i spowrotem przez ten ocean, a my pecha mamy czy co?
Zapytaj w firmie Lufthansa, czy nie maja swoich klatek na przelot? Czasami mają swoje , które wypożyczaja. Pamietaj tez o wymiarach klatki, one są ściśle zalezne od wielkości psa.
Pies siedzący musi mieć 10-15 cm luzu nad głową. Łeżący musi mieć luz z przodu i tyłu
Po prostu klatka musi byc dużo za duża , bo od jej rozmiarów się płaci
No w Los Angeles nie mieli swoich klatek. Mieli natomiast wymagania. Poprzedni pies przyleciał z Chicago przez firmę Pet Travers czy jakoś tam i nie było problemów.Pierwszy raz natrafiliśmy na takie kłopoty. Chyba to Los Angeles jakieś pechowe.Nasz Sabath też leciał do USA i nie robili wstrętów Miał bardzo dobrą opekę w czasie międzylądowania. No a dlaczego teraz takie akcje to ja zupełnie nie wiem.
polecam linie lotnicza, LOT, wiadomo ze cana wieksza, ale nie powinni robic zadnych problemow z przewozem psa, oprocz tego rok temu, sami dawali wlasne klatki, po przeslaniu wymiarowki psa, sami dobierali odpowiednia i jesli pies nie wazyl wiecej niz 8 kilo lecial razem z wlascicielem, jak byl ciezszy to juz w luku bagazowym, przeznaczonym specjalnie dla zwierzat , jest tylko jeden warunek, w jednym samolocie moze leciec tylko 5 zwierzat, nie jest dokladnie sprecyzowane jakich
ale jesli zadzwonisz do nich i spytasz na pewno odpowiedza ci na wszystkie pytania
0 801 703 703* tutaj powinni ci pomoc
''9.9. ZWIERZĘTA
9.9.1. Jedynie psy i koty mogą być przyjęte do przewozu jako bagaż rejestrowany. Zwierzęta te nie są włączone do limitu bagażu bezpłatnego, lecz stanowią nadwyżkę bagażową, za którą pasażer płaci w oparciu o obowiązujące stawki i powinny być umieszczone w odpowiednich kontenerach wraz z żywnością oraz zaopatrzone w ważne świadectwa weterynaryjne dotyczące stanu zdrowia i szczepień, zezwolenia na wjazd i inne dokumenty wymagane przez organy państwa, w którym ma nastąpić koniec podróży oraz organy państw tranzytowych. Małe psy i koty mogą być przewożone w kabinie pasażerskiej tylko po uprzednim zgłoszeniu przewoźnikowi i uzyskaniu jego zgody.
9.9.2. Przyjęte do przewozu jako rejestrowany bagaż pasażerski zwierzę domowe wraz z kontenerem i żywnością nie jest włączone do limitu bagażu bezpłatnego, lecz stanowi nadwyżkę bagażową, za którą pasażer płaci w oparciu o obowiązujące stawki.
Małe zwierzę domowe może być przewożone w kabinie pasażerskiej tylko po uprzednim zgłoszeniu przewoźnikowi, uzyskaniu jego zgody i wniesieniu dodatkowej opłaty.
9.9.3. Pies - przewodnik niewidomego lub niesłyszącego pasażera jest przewożony bezpłatnie i zgodnie z przepisami przewoźnika.
9.9.4. Przewoźnik nie będzie odpowiadał za obrażenia cielesne, zaginięcie, opóźnione wydanie, chorobę lub śmierć zwierzęcia w razie odmowy wpuszczenia go na terytorium państwa zakończenia podróży lub państwa tranzytowego.''
_____________________________ Don't get mad, get even. /Woody Allen/
Wszystko jest tak jak piszesz , ale tylko wtedy kiedy pies leci z włascicielem, lub osobą ,która psa na podróż przygarnie. Ale LOT sam w sobie , psów nie przewozi, dlatego KIKIMORA prosi o pomoc Na cargo psa mozna nadac tylko przez Lufthansę.
Dramatycznie szukam kogoś kto zgodzi się przewieźć psa. W akcie desperacji już myślałam o zarejestrowaniu się na jakim portalu randkowym, wyhaczeniu amerykańca jakiego, najlepiej polonusa, wykorzystaniu go do przewozu psa i porzuceniu go. Ale ja taka sprytna nie Ochotniczki mile widziane. a tak poważnie to nie pierwszy bull, który leciał i jakoś wszstko szło super. Nie wiem co teraz odwaliło, bo wyraźna alergia na bulle, ale też kompletny brak zrozumienia, że to mini bull. No w kłopocie jesteśmy nieco , ale nie zamierzamy się poddać.Jakieś rozwiązanie musi się znaleźć.
kilka lat temu bylo mozna tak zrobic, to sie jakos specyficznie nazywa, powiedzmy wlascicel przybrany, ktoras ze stuardes ma psiaka lub kota pod opieka, ona go pakoje i przekazoje temu co czeka po drogiej stronie, koszt jest ciut wiekszy, no i wiecej dokumentow sie wypelnia
mojej mamy kolezanka tak zrobila, dowiem sie dokladnie na czym to polegalo, mimo wszystko zadzwon z zapytaniem do lotu, moze sie uda, w kazdym razie trzymam kciuki
zawsze w najgorszym przypadku mozesz poleciec na wakacje,
_____________________________ Don't get mad, get even. /Woody Allen/
Będę wdzięczna za informacje. Pies może lecieć w luku, nie ma problemu, tylko ma pecha że jest bullem, a że mini to nie wszyscy widać rozróżniają.Wyjazd na wakacje nie wchodzi w grę, bo za wizą się chyba długo czeka. O tym, że trzeba będzie po niego polecieć nawet nie myśleliśmy. Nic nie zapowiadało kłopotów, bo zawsze wszystko szło gładko i psy dolatywały w świetnej formie. No bo na logikę skoro dwa razy już to przerabialiśmy,opłaciliśmy firmę przewozową, pies miał opiekę zaraz po przylocie. Zanim formalności załatwione zostały i odprawa był napojony i wyprowadzony. Do klatki sie nie czepiali.Nie mieli uprzedzeń, że bull.Ogrody zoologiczne przesyłają sobie różne zwierzęta i też to jakoś funkcjonuje.Chyba poprostu pech.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach