Polish English Belarusian Bulgarian Czech French German Russian Romanian Slovak Ukrainian Hungarian
Bulterier - forum o rasie   Bulterier - forum o rasie
 
 
bulterier, bullterrier, bull terrier
Poprzedni temat «» Następny temat
Smutna historia Pimpka

Komu należy się Pimpek?
pierwotnemu właścicielowi, któremu się zgubił
6%
 6%  [ 1 ]
ilonie, arkowi i ich córce, czyli właścicielom adopcyjnym
81%
 81%  [ 13 ]
zwrócony do schroniska do czasu całkowitego wyjaśnienia sprawy
12%
 12%  [ 2 ]
Głosowań: 16
Wszystkich Głosów: 16

Autor Wiadomość
*Gabriela
Bulomaniak



Dołączyła: 29 Wrz 2010

Posty: 4396
Piwa: 1083/656

Mł.Ch.Pl, Mł.Zw.Kl
Colorful Life in Vega...
bulterier miniaturowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 13:05
   Smutna historia Pimpka


CZESC 1 z dnia 20.06.11

Policja i prokuratura siłą odebrali małego pieska rodzinie, która rok temu legalnie adoptowała go ze schroniska. Zażądał tego poprzedni właściciel

Historię kundla Pimpka opisaliśmy w piątkowej "Gazecie Wyborczej". W ubiegłym roku Ilona, Arek i ich dziewięcioletnia córka Agnieszka przygarnęli psa z Ciapkowa. Cztery miesiące temu odnalazł się poprzedni właściciel i zażądał oddania zwierzaka. Szefowa schroniska zapewnia, że wcześniej nie poszukiwał psa. Nowa rodzina Pimpka pokochała go i nie zgodziła się go zwrócić. Od tej pory policja, na polecenie Prokuratury Rejonowej w Gdyni, wzywała ich na przesłuchania, robiła wywiady wśród sąsiadów. Stróże prawa wiedzieli, że Ilona jest w wysokiej ciąży. Ale ważniejsze były przepisy prawa, bo według nich pies jest "rzeczą ruchomą" i przez trzy lata pozostaje własnością osoby, która go zgubiła.

- W tym tygodniu policjanci dzwonili dwa razy. Dzwoniła też prokurator Katarzyna Ryś i zagroziła, że wytoczy nam sprawę o utrudnianie śledztwa - mówił przed tygodniem Arek. - Ilona ma termin za dwa tygodnie i zamiast wyciszyć się przed porodem, wieczorami szlocha do poduszki.


- Ci państwo zupełnie z nami nie współpracują. Mam poważne wątpliwości, czy nabyli psa w dobrej wierze, oni go przed nami ukrywają! - ripostowała prokurator Ryś.

Ilona urodziła w środę, wcześniak trafił do inkubatora. Już następnego dnia odebrała kolejny telefon z policji z żądaniem stawienia się na komisariacie z psem. Arek, który był przy żonie, wyjaśnił, że Ilona jest w połogu, i umówił się z policjantem, że przyjdzie na komisariat w poniedziałek. Ale wcześniej, bo już w piątek, prokuratura i policja przystąpiły do działania.

- Wróciłem ze szpitala po osiemnastej, moja siostra, która pomaga mi w tych dniach, zabrała Pimpka na wieczorny spacer - opowiada Arek. - Nagle, przy śmietniku, dopadło ją dwoje ludzi, kobieta i dwumetrowy facet. On ją obezwładnił trzymając za ręce, kobieta wyrwała smycz z psem. Dopiero, gdy ja wybiegłem na podwórko, pokazali legitymacje, że są z policji. Pokazali mi też pismo podpisane przez prokuratorkę Iwonę Potrykus, że nakazuje im siłą zabrać psa, w razie potrzeby mieli prawo przeszukać nasze mieszkanie! Tę ich akcję widzieli przez okna sąsiedzi z bloku, mogą potwierdzić, jak to wyglądało.

Późnym wieczorem, na komisariacie policji, pies został pokazany poprzedniemu właścicielowi. Ten rozpoznał go, więc policjanci oddali mu zwierzę. Arek dostał tylko pismo informujące, że w wyniku okazania "rzecz" została zwrócona prawowitemu właścicielowi.

- Na polecenie prokuratury zabezpieczyliśmy psa i przekazaliśmy go właścicielowi, gdyż rozpoznał on swoją własność - potwierdza podkom. Dorota Podhorecka-Kłos z KMP w Gdyni.

- Od 20 lat zajmuję się zwierzętami, ale takiej sprawy nie miałam i zostałam upokorzona - mówi Katarzyna Kownacka, kierowniczka schroniska dla zwierząt w Gdyni. - Przede wszystkim prokuratorka zmusiła mnie do ujawnienia danych osobowych ludzi, którzy adoptowali zwierzę. A czuję, że tak nie powinno być. Po drugie, zdążyłam poznać charaktery obu spierających się o psa rodzin. Ten pierwszy właściciel przez rok nie próbował szukać pieska, wiedziałabym o tym, bo wspólnie z innymi schroniskami mamy świetną, komputerową bazę zaginionych psów. Gdy przypadkiem, na starej stronie internetowej trafił na jego ślad, od razu chciał mi dać pieniądze za odzyskanie psiaka. Potem wygadał się, że w formie pocieszenia kupił już swojemu dziecku yorka. I od razu zaproponował mi, że odda tego yorka w zamian za poprzedniego psa. No, jak to świadczy o człowieku?

- Nie wiem, co teraz zrobić, żona w szpitalu, a ja wszystkim bliskim kłamię - mówi Arek. - Ilonie jeszcze o niczym nie powiedziałem, Agnieszce nakłamałem, że Pimpek jest u tej miłej pani w schronisku, do czasu wyjaśnienia sprawy. Pal licho tego poprzedniego właściciela. Ale wiem, że też ma córkę, która właśnie dostała zgubionego dawno temu pieska. Przecież nie będę świnią i nie będę temu obcemu dziecku robił krzywdy. Ale dlaczego on nie potrafił zachować się tak samo wobec mojej córeczki? Dlaczego tak gorliwie pomagała mu policja i prokuratura?

CZESC 2 czyli artykuł z dzisiaj

Nie widzę związku między ciążą pani posiadającej psa a decyzją prokuratury, żeby jej tego psa odebrać - Witold Niesiołowski, szef Prokuratury Rejonowej w Gdyni broni decyzji swoich podwładnych. - W kodeksie nie ma proceduralnych przeszkód, by prowadzić czynności wobec kobiet w ciąży

Dwie gdyńskie prokuratorki - Iwona Potrykus i jej bezpośrednia przełożona Katarzyna Ryś - wydały polecenie policji, by siłą odebrała psa rodzinie, która dziewięć miesięcy temu legalnie adoptowała go ze schroniska. Historię kundla Pimpka obszernie relacjonowaliśmy w "Gazecie". Gdy wiosną tego roku odnalazł się poprzedni właściciel, nowa rodzina Pimpka - Arek, jego żona Ilona i ich dziewięcioletnia córka Agnieszka - postanowili że psa nie oddadzą, pokochali go. Szefowa schroniska z Gdyni zapewnia, że poprzedni właściciel nie szukał wcześniej psa, trafił na jego ślad przypadkiem.

Arek i Ilona skarżyli się na natarczywość policji i prokuratury w tej sprawie. Ilona była w wysokiej ciąży, w poprzednią środę urodziła przed terminem syna. Już następnego dnia dostała kolejne wezwanie na policję. Mąż zadzwonił i tłumacząc stan żony umówił się na poniedziałek w komisariacie. Ale wcześniej, już w piątek, w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł o prokuraturze ścigającej małego pieska. Ta zadziałała błyskawicznie: jeszcze tego dnia wieczorem dwóch policjantów "w cywilu" siłą odebrało Pimpka na podwórku przed blokiem. W ciągu dwóch godzin pies trafił w ręce poprzedniego właściciela.

Rozmowa z prokuratorem Witoldem Niesiołowskim

Marek Wąs: Prawnicy, z którymi się konsultowaliśmy są zgodni, że prokuratura nie powinna w ogóle zajmować się tą sprawą. To jest spór dwóch rodzin, które powinny spotkać się przed sądem cywilnym.

Witold Niesiołowski: Postępowanie, które nadzorujemy prowadzone jest zgodnie z prawem. Prawowity właściciel złożył zawiadomienie o przywłaszczeniu psa, to jest o przestępstwo z art. 284 paragraf 1 Kodeksu Karnego. W toku postępowania ustaliliśmy, że pies przebywa u osób trzecich. W takiej sytuacji naszym zadaniem jest doprowadzić do tego, żeby przedmiot przestępstwa wrócił do prawowitego właściciela. Dlatego, zgodnie z prawem pani prokurator zarządziła przymusowe odebranie psa.

Jakiego przestępstwa? Przecież ci ludzie wzięli psa ze schroniska, w dobrej wierze.

- To jest ich wersja. Wielokrotnie byli wzywani do przekazania nam psa w celu okazania i ewentualnego rozpoznania przez prawowitego właściciela. Lekceważyli to. Tymczasem, według właściciela pies wart jest ok. tysiąca złotych, jest rzadkiej rasy. Za przywłaszczenie grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

I pan wierzy, że oni to ukartowali, prawie rok temu wzięli ze schroniska psa, żeby komuś ukraść tego małego, brzydkiego kundla?

- Są przesłanka za taką wersją. Np. kierowniczka schroniska jest prywatnie znajomą tych państwa.

Kierowniczka schroniska twierdzi, że poprzedni właściciel w ogóle nie szukał swojego psa.

- Ona tak twierdzi, ale właściciel psa mówi co innego. Być może w kręgu naszego zainteresowania znajdzie się również kierowniczka schroniska. Dziwnie szybko, bo już w ciągu dwóch tygodni znalazła dla psa rodzinę do adopcji.

A pan komu wierzy?

- Są przesłanki, żeby podejrzewać przywłaszczenie. Ja nie mogę ujawniać szczegółów postępowania, które wciąż jest w toku.

Dobrze, zostawmy to postępowanie. Czy pan w ogóle rozumie, że decyzja rodziny, żeby ukrywać przed wami psa, z którym żyją już prawie rok, to nie jest pospolita kradzież? Że tak naprawdę ci ludzie nie są złodziejami, kierują nimi emocje, a nie chęć zysku?

- Ja nie jestem upoważniony, żeby prowadzić polemikę na taki temat. Nas obowiązują przepisy prawa. Właściciel ma prawo domagać się zwrotu należącej do niego rzeczy. Schronisko ma obowiązek zachować pewne procedury przy oddawaniu zwierzęcia do adopcji, a posiadacze psa mają obowiązek przywieść zwierzę na okazanie, gdy ich do tego wzywamy. A oni tego nie dopełnili.

Zamiast tego zgłosili się do "Gazety".

- To nie miało żadnego wpływu na decyzje podejmowane przez prokuraturę.

Nieprawda, śledztwo prowadzicie od wiosny, na ostatnie wezwanie pan Arek umówił się z policjantami na poniedziałek. Ale jak wcześniej, w piątek, ukazał się artykuł, to od razu ruszyła cała wasza machina.

- Policjanci skarżyli się, że pan Arkadiusz jest wobec nich niemiły.

Nie o tym mówię. Umawiał się z nimi na poniedziałek czy nie umawiał?

- Tego nie wiem, musiałbym sprawdzić.

To proszę sprawdzić. I od razu inną rzecz. Data na decyzji o odebraniu siłą psa jest z początku czerwca, czemu nagle w piątek trzeba było wysyłać patrol po zwierzę?

- Taki jest u nas obieg dokumentów. Od wydania decyzji do jej realizacji może upłynąć trochę czasu. Ja nie mam żadnych podstaw, żeby nie wierzyć, że piątkowa data akcji policji to był czysty przypadek. Prokuratura w swoich działaniach jest niezależna, nie podlega wpływom z zewnątrz, również wpływowi mediów.

Pani prokurator wysyłając policję po psa miała pełna świadomość, że właścicielka psa jest w wysokiej ciąży.

- Nie właścicielka tylko posiadaczka psa, i jakie to ma w ogóle znaczenie?

Naprawdę pan nie rozumie jakie to ma znaczenie?

- Nie widzę związku między ciążą pani posiadającej psa a decyzją prokuratury, żeby jej tego psa odebrać.

Niech pan to jasno sprecyzuje: podejmując decyzję o zabraniu psa siłą prokuratorkę nie interesuje fakt, że posiadaczka psa jest w wysokiej ciąży.

- Do czego w ogóle zmierzają pana pytania, co pan sugeruje?

Sugeruję, że każdy odpowiedzialny człowiek zadałby sobie pytanie, czy taka akcja nie zaszkodzi ciężarnej. Czy np. nie wywoła poronienia.

- Proszę pana, ja nie jestem psychologiem, żeby dokonywać oceny przemyśleń i stanu psychicznego pani prokurator w chwili podejmowania decyzji. Oceniam je od strony prawa i stwierdzam że nie popełniła tutaj najmniejszego błędu.

I nie ma pan też żadnej pewności, że poród prawie miesiąc przed terminem nie był wywołany państwa nękaniem. Mąż pani Ilony jest o tym przekonany. Ciężko było poczekać aż urodzi i wróci ze szpitala ze zdrowym dzieckiem?

- W kodeksie nie ma żadnych proceduralnych przeszkód, by prowadzić czynności wobec kobiet w ciąży

W kodeksie nie ma też zapisu, że prokurator ma myśleć i być wyposażony w elementarną wrażliwość.

- Ma pan jeszcze jakieś pytania?

Nie, dziękuję za rozmowę.

Rozmowa z szefową schroniska Katarzyną Kownacką

Marek Wąs: Prokurator twierdzi, że mogła pani brać udział w przywłaszczeniu psa Pimpka.

Katarzyna Kownacka, szefowa schroniska w Gdyni: Znam Ilonę i Arka, dlatego, gdy szukali psa zgłosili się do mnie, to chyba normalne. Ale na czym miałoby polegać przywłaszczenie zupełnie nie rozumiem. Przecież to była zwykła adopcja. Pies był u nas czternaście dni, odbył szczepienia i kwarantannę, potem trafił do nowych właścicieli.

Dla prokuratora to podejrzane, że tak szybko znalazła pani psu rodzinę.

- Bo nie ma pojęcia o pracy schroniska. My realizujemy około stu adopcji miesięcznie.

Ponoć pies jest rzadkiej rasy, wart tysiąc złotych.

- Pies rasowy to pies z rodowodem. Ten ma wyraźne cechy pekińczyka, ale to mieszaniec. Normalny kundelek. Wycenianie go na tysiąc złotych to bzdura. Zapewniam pana prokuratora, że ludzie nie przychodzą do schroniska żeby znaleźć wartościowego finansowo psa. My tutaj poruszamy się w świecie zupełnie innych wartości.

Najpoważniejszy zarzut dotyczy pani zapewnienia, że pierwszy właściciel nie szukał psa. Prokurator sugeruje, że ma jakiś dowód, że było inaczej. To z tego powodu łączy panią z domniemanym przywłaszczeniem.

- Już wyjaśniam jak było. Gdy w tym roku pojawił się u mnie pierwszy właściciel poinformowałam go zgodnie z prawdą, że był podobny pies, być może jego, ale że już dawno, bo jesienią został adoptowany. Pytałam, kiedy pies mu zginął, odpowiedział że w czerwcu, a więc teraz mija rok. Pytałam, czy szukał go w schroniskach. Odpowiedział, że osobiście nie, ale w lipcu gdzieś dzwonił, ponoć do nas wysłał maila. Umówiłam się z nim na następne spotkanie, bo nie odpowiadam za wszystkich pracowników, chciałam to sprawdzić. Mamy specjalny katalog z telefonicznymi zgłoszeniami zaginionych zwierząt, nie było tam jego zgłoszenia. Wspólnie z koleżanką sprawdziłyśmy też wszystkie maile sprzed roku, też żadnego maila od tego pana nie było. I na tym mniej więcej polegały jego poszukiwania psa. A już kolejne jego zachowania, a więc proponowanie mi pieniędzy albo innego, należącego do niego psa w zamian za tego mieszańca, przekonały mnie, że temu człowiekowi nie zależy na zwierzęciu, tylko na udowodnieniu, że potrafi odzyskać swoją własność. No ale co to obchodzi prokuraturę? Oni mają swój świat paragrafów.

ŻRÓDŁO GAZETA.PL TRÓJMIASTO
_____________________________
Vegas: http://www.bulterier-foru...-fci-vt4721.htm
Madagaskar i Maroko: http://www.bulterier-foru...mory-vt4640.htm

 
Ostatnio zmieniony przez Gabriela Nie Cze 26, 2011 13:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
    
#KIKIMORA
Bulomaniak



Dołączyła: 20 Lut 2009

Posty: 9799
Piwa: 2185/2613

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 13:23
   


A tak z ciekawości zapytam - komu Waszym zdaniem należy się ten piesek? Obecnym opiekunom czy dawnym właścicielom?
_____________________________
Lubię zapach psiej sierści.
 
 
    
*Gabriela
Bulomaniak



Dołączyła: 29 Wrz 2010

Posty: 4396
Piwa: 1083/656

Mł.Ch.Pl, Mł.Zw.Kl
Colorful Life in Vega...
bulterier miniaturowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 13:40
   


Dodałam ankietę :)
_____________________________
Vegas: http://www.bulterier-foru...-fci-vt4721.htm
Madagaskar i Maroko: http://www.bulterier-foru...mory-vt4640.htm

 
 
    
#Kate
Bulomaniak



Dołączyła: 07 Sty 2010

Posty: 1862
Piwa: 385/625
Skąd: Będzin

Mł Ch Pl, Zwycięzca ...
QuentinHill Dirty Dan...
bulterier standardowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 13:41
   


Zastanówmy sie co to jest własnosc? czy ten pan kupil tego psa? ma jakas umowe na ktorej podstawie twierdzi ze to jego pies? Ludzie zapewne podpisali umowe adopcyjna? Facet nie szukał psa a dziecku kupil kolejnego!!! co za ludzie............... :evil: :evil:
 
    
#rajski ptak
Bulomaniak
Piga & Milka & Molka & Frania



Dołączyła: 02 Kwi 2008

Posty: 1971
Piwa: 400/470

PRIMA BELLA Senissima
bulterier standardowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 14:21
   


Ja z mojego punktu widzenia jestem za tym żeby piesek został z rodziną adopcyjna :!:
ludzie wyrzucają swoje psy tak mi wydaje ten pan tak postąpił a teraz wielki właściciel :zalamany: Nie szukał psa bo były wakacje :zalamany: :zly: A nasze prawo jest do DU..y :!: :!: :!:
_____________________________


Zapraszamy na profil Rajskich Ptaszydeł na FB

http://www.facebook.com/rajskieptaki

 
 
 
    
#Złośnica
Bulomaniak



Dołączyła: 16 Paź 2010

Posty: 2144
Piwa: 662/189
Skąd: Bielsko-Biała/Wilkowice

Mł.CH.PL, CH.PL, CH....
QuentinHill SAY YOU L...
bulterier standardowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 15:41
   


Trudno powiedzieć czy wiemy o wszystkim, tutaj przedstawiono historię na korzyść rodziny adoptowanej.

Na podstawie tego co zostało napisane, biorąc pod uwagę emocjonalną stronę sprawy wybrałabym rodzinę adopcyjną.
Jeśli jednak pierwszy właściciel aktywnie by poszukiwał psa to oczywistym jest jednak dla mnie, że piesek powinien trafić do właściciela.

A z zupełnie z innej strony, myślę, że sporo osób ma jakieś tam doświadczenia ze schroniskiem i akurat ja mam nie najlepsze. Słyszałam i czytałam o wielu przewałach, kilku byłam świadkiem, wiem, że zataja się czasami przed szukającymi psa, że jest on w schronisku więc myslę, że w tej sprawie nie koniecznie są tylko białe i czarne strony.

Natomiast działanie prokuratury i policji to jakaś komedia. Ludzie na prawdę poszkodowani nie mogą się doprosić odpowiednich działań a tu taka jazda o odebranie kundelka.
_____________________________
Nie jestem Super Nianią...nie cackam się i jak trzeba to przyp....lę!

Odrywam sie od stada,obok siadam, w owczym pędzie giną owce, a ja schodzę na manowce...

 
 Autor postu otrzymał 4 piw(a)
 
 
    
Więcej szczegółów
Wystawiono 4 piw(a):
*cobrad, ^tufi, *bullit, *Moniq
*cobrad
Bulomaniak
Nati & Kiki moje słoneczka:)



Dołączyła: 09 Lut 2009

Posty: 1659
Piwa: 257/327
Skąd: Poznań

Kikimora od Rudej Wie...
bulterier miniaturowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 15:48
   


Patrząc na sposób załatwienia sprawy byłabym za rodziną adopcyjną.
Z drugiej strony gdyby mi zaginęła któraś z bab i po roku się znalazła - poruszyłabym niebo i ziemię aby do mnie wróciła - w każdej normalnie podchodzącej do zwierząt rodzinie pozostaje wtedy ktoś kto tęskni.
Tutaj według relacji redaktorki pierwotny właściciel nie szukał praktycznie czyli mu nie zależało, a jak nie zależało to mógł odpuścić.'
Nurtuje mnie tylko jedna sprawa: w pierwszym artykule pani obecna właścicielka miała dwa tygodnie do porodu, w drugim mówi się, że urodziła prawie miesiąc przed czasem - no ja rozumiem im dalej w las tym więcej partyzantów, czy to nie takie naciąganie trochę pod publikę? A jeśli w tym naciągają to czy w czymś innym też ?
Kiedyś mówiło się, że redaktor, dziennikarz powinien być bezstronnym ale to już chyba dawno umarło z mamutami.
W każdym razie przyjmuję, że nic nie zostało podkolorowane ani przez dziennikarkę ani przez rodzinę to w sytuacji przedstawionej piesek powinien zostać u obecnych opiekunów.
Tak myślę. Ale w ankiecie biorę opcję 3.
_____________________________
"Jeden miot nie czyni z człowieka hodowcy" oh yeah:)

Kikimora od Rudej Wiedźmy, Maxi [*]

 
 
    
JJ
Uzależniony
Bullbo (*)



Dołączyła: 28 Lip 2009

Posty: 606
Piwa: 120/103
Skąd: WAW

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 16:43
   


Wlasciciel pieska na bank ma jakies wejscia w prokuraturze wg mnie, dziennikarz powinien to dawno zweryfikowac. Tylko w PL chyba prokuratura zajmuje sie zaginionymi psami, a wyjatkowo opieszale traktuje zaginionych ludzi... Ale ankieta jest nie do rozwiazania jak dla mnie... Na pewno nie oddalabym psa do schroniska, czym on tu zawinil? Pamietam jak bylam mala zaginal mi kundelek, z zadnej strony nie przypominajacy psa rasowego, ale info byla we wszystkich lokalnych gazetach mojego miasteczka i okolicznych, w tv lokalnej tez wspomnieli w newsach, niestety sie nie znalazl. W schroniskach tez mieli info. Ja natomiast przez ponad rok mialam nadzieje ze sie znajdzie i zadne argumenty rodzicow nie przemawialy innej opcji. Gdyby po roku okazalo sie ze ktos kto nie oglada tv lokalnej ani nie czyta lokalnej prasy ma tego mojego pieska, to zadna kobieta w ciazy ani male dziecko (w moim wieku wtedy) nie przekonalyby mnie do pozostawienia mojego psa gdziestam... Pies moj sie nie znalazl niestety, a tu sprawa jest mocno dziennikarska wiec tak napprawde nie wiadomo do konca. Mam nadzieje ze sie wszystko wyjasni bez zbytniego uszczerbku dla ludzi i zwierzat
_____________________________
[*] love u always
 
 
    
dragonh3art
Admin
Negra & Landryna & Crimson



Dołączyła: 07 Wrz 2007

Posty: 7035
Piwa: 1407/2483
Skąd: z drugiej strony monitora :P

CRIMSON HEART Bule z ...
bulterier standardowy pies

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 19:00
   


nie rozumiem w tym wszystkim jednego, w Polsce prawo wygląda tak, pies trafia do schroniska i zaczyna sie okres 14 dniowej kwarantanny, w czasie której właściciel ma czas na odnalezienie psa i odebranie go (między nami jak autentycznie szuka, to w 14 dni znajdzie swojego psa w schronie).
po okresie 14 dni, pies przechodzi na własność schroniska i wtedy schronisko ma prawo zrobić z psem co chce, wtedy wykonywane są szczepienia, potem kastracje, sterylizacje i niestety eutanazje rózwniez, jesli takie decyzje schronisko podejmie.. ale równiez wydawane są psy do adopcji, po upływie tych 14 dni.

jak w tym przypadku ma się to prawo, to zupełnie nie rozumiem... poniewaz, według niego były właściciel nie ma już żadnego prawa do psa :roll:
_____________________________
Cerberka już nie ma, została Negra i Landrynka... 1.01.2018 do rodziny dołączył Crimson

 
 
 
    
*cobrad
Bulomaniak
Nati & Kiki moje słoneczka:)



Dołączyła: 09 Lut 2009

Posty: 1659
Piwa: 257/327
Skąd: Poznań

Kikimora od Rudej Wie...
bulterier miniaturowy suka

Wysłany: Nie Cze 26, 2011 19:40
   


JJ wiesz ja sobie tak myślę, że czasami lepiej wziąć psiaka na czas rozstrzygnięcia do schronu ( zakładając, że to dobry schron ) niż robić mu wodę z mózgu - raz u tych, potem u tamtych, potem znowu u tych pierwszych i nic psiak już nie rozumie.
Gosia :" Ale ważniejsze były przepisy prawa, bo według nich pies jest "rzeczą ruchomą" i przez trzy lata pozostaje własnością osoby, która go zgubiła. " Czyli w świetle tego tak nie do końca te 14 dni.
_____________________________
"Jeden miot nie czyni z człowieka hodowcy" oh yeah:)

Kikimora od Rudej Wiedźmy, Maxi [*]

 
10 
 
    
Wyświetl posty z:  
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dodaj temat do:   Temat dla Wykop  Temat dla Facebook  Temat dla Wyczaj.to Temat dla Gwar  Temat dla Delicious  Temat dla Digg  Temat dla Furl  Temat dla Google  Temat dla Kciuk  Temat dla Reddit  Temat dla Simpy  Temat dla Slashdot  Temat dla Technorati  Temat dla YahooMyWeb  Temat dla Nasza Klasa Temat dla Blip  Temat dla MySpace  Temat dla Twitter  Temat dla Flaker  Temat dla Grono.net  Temat dla Gadu-Gadu Live  Temat dla Status GG  Temat dla Poleć  Temat dla Forumowisko 
Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odp. Ostatni post
Brak nowych postów Przyklejony: W nadziei... historia schroniska dla ...
dragonh3art Na pomoc psom 0 Pią Gru 24, 2010 03:41
dragonh3art
Brak nowych postów Smutna historia Alfiego
smo Linki, sznurki i smycze 4 Wto Sie 11, 2009 16:24
bulterierka
Brak nowych postów Smutna Opowieść wigilijna....
benito Informacje ze świata mediów 1 Nie Lis 29, 2009 21:57
HeidiRose
Brak nowych postów Wzruszająca historia suni
tufi Informacje ze świata mediów 3 Pon Mar 08, 2010 23:00
malina224



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Wdrożenie, projekt i realizacja PCserwis ®

[ Twoje IP to: 18.97.9.174, używasz: CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/) ]
Forum w wersji Lo-Fi dla PDA/GSM
bulterier, bullterrier, bull terrier bulterier miniaturowy, miniature bull terrier
audi forum, hodowle bulterierów, bulterier adopcje
Mapa Bulterier - Forum o rasie | Działy | Kategorie | Spis treści | Baza bulterierów
bulterier forum kynologiczne