Dołączyła: 03 Wrz 2014 Posty: 111 Piwa: 34/9
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon Lip 18, 2016 13:47
Prośba taka
Cześć Jak niektórzy wiedzą, prowadzimy bloga o głucholcu. Ale pomyślałam sobie,że fajnie byłoby przybliżyć czytelnikom rasę samą w sobie. Chciałam ze standardowym, książkowym opisem bula zestawić opinie właścicieli. Jakie naprawdę są bulki? Jaki jest ich stosunek do dzieci, nowopoznanych osób? Czy są odważne czy raczej to małe tchórze? no i jak Wy-właściciele patrzycie na swoje psy Gdyby ktoś chciał nam coś opowiedzieć to można pod tym postem (imię i wiek bulka obowiązkowe + zdjęcie) albo na pw Będę wdzięczna za pomoc
Chętnie przeczytam, jeśli ktoś tu coś napisze. Od pierwszej przeczytanej książki Jonathana Carrolla marzę o tym, żeby mieć takiego piesa, ale trochę się boję, że sama sobie z nim nie poradzę
Chętnie przeczytam, jeśli ktoś tu coś napisze. Od pierwszej przeczytanej książki Jonathana Carrolla marzę o tym, żeby mieć takiego piesa, ale trochę się boję, że sama sobie z nim nie poradzę
Zależy jak do tego podejdziesz, ja miałam niecałe 18lat jak go dostałam od rodziców na prezent - inni woleli prawko, a ja psa, wymarzony i wyśniony. Na początku jak z dzieckiem było, ale powoli i do przodu. Obecnie leci nam już 10 rok razem. Przed zakupem psa, dużo czytałam, non stop. W życiu z rasą nie miałam do czynienia, bałam się... Ale to jest taka radość - nie do opisania mieć takiego przyjaciela.
Zazdrocha wielka! Tez wybralabym piesa zamiast prawka na razie marzy mis ię biały troll Czytalam, ze ta rasa przerabia meble na wiory, mialaś ten problem?
Zazdrocha wielka! Tez wybralabym piesa zamiast prawka na razie marzy mis ię biały troll Czytalam, ze ta rasa przerabia meble na wiory, mialaś ten problem?
Jasne! Chyba każdy opiekun bulla to przerabiał:) Zniszczona kanapa skórzana rodziców, drzwi skórzane - takie obicie swojego czasu było modne Wygryzł wszystko, kable gryzło - pokopał go prąd, od stołka nogę odgryzł śp. Babcia wyleciałaby z 3 piętra przez balkon, bo na nim stanęła - chciała powiesić pranie i spadła na szczęście do środka Ja wszystko u rodziców miałam pogryzione, obecnie już ustał z meblami, ale buciki potrafi zniszczyć Taka natura bullka
Też marzyłam o białym, ale jak zobaczyłam Rudego to się zakochałam i mam rudasa, niestety moja psina poważnie choruje...:(
Dołączyła: 29 Maj 2014 Posty: 120 Piwa: 35/7
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 04, 2016 15:18
nie zgodzę się, że każdy bull to destruktor
nasza poza kilkoma małymi rysami - NICZEGO nie zniszczyła a poważnie to zupełnie nic.
pogryzione kable to nie wina psa - tylko tego, że miał do nich dostęp bo czego oczekiwać od szczyla, który ząbkuje lub w dodatku zmienia zęby
jak moja chciała gryźć nogi od krzeseł to był znak, że się nudzi, trzeba podnieść tyłek z kanapy i zająć się nią
a mało się nudziła bo wolałam się z nią "pomęczyć" za młodu i po prostu nie miała okazji i nie nauczyła się psucia dla samego psucia
jak przemyka z czymś w zębach to mam 100% pewności, że nie muszę iść sprawdzić co niesie bo zawsze to są jej prasowane kości - gryzaki, klatkę ma w pokoju, w którym suszymy pranie więc dostęp do choćby skarpetek ma niemal stale i w życiu nie widziałam żeby coś naszego traktowała jak zabawkę.
czasem wyniesie kapcia z szafy i nam go zostawi zadowolona z siebie wielce.... a jak nas nie ma śpi w garderobie i nawet jej do głowy nie przyjdzie coś ruszyć
półtora roku sypiała w klatce i była zamykana jak wychodziliśmy - dziś ma tak zakodowane, że jak nas nie ma to się śpi, że spokojnie zostaje luzem w mieszkaniu i mam pewność, że wszystko będzie ok
a meble mam skórzane i drewniane + leżące luzem nieprzyklejone listwy podłogowe, teraz już i kable wróciły na podłogę, nawet nie pamiętam gdzie zostawiam wychodząc z domu piloty od tv bo nie muszę jej pilnować
nie róbcie założeń, że bull=demolka i nie da się inaczej
jasne, że są egzemplarze, które same dla siebie są niebezpieczne bo realizują każdy najgłupszy pomysł jaki im wpadnie do głowy ale reszta to w większości psy znudzone, kombinujące dla zabicia czasu, nienauczone odpoczywania i wyciszania w domu
bo nawet to, że pies się bawi na dworze a w domu wchodzi w tryb drzemania i spokoju trzeba wypracować.
Nam się trafiła bardzo spokojna z natury sunia, tak uważam. Ale prawdą jest też to, że godziny pracy, łez, wściekłości nad jej uporem nas to kosztowało. Ma lepsze i gorsze dni, czasem jest psim ideałem, serio! a czasem daje w kość, ale przynajmniej wiem, że zrobiliśmy max żeby ją wychować mądrze.
..... a potem idziemy na szkolenie i dowiaduję się, że to co umiemy jest ok, ale można to zrobić na 10 innych sposobów, bardziej, trudniej, spokojniej i znów mamy nad czym pracować.
Naszemu samcowi stuknął właśnie roczek i jak na razie zniszczył jedną słuchawkę douszną, zjadł krok z majtek z kosza na pranie i ugryzł zapiętek z jednego buta (przestał mi obcierać piętę). Wszystko to zrobił jak byłam w domu. Pies przyszedł do nas nauczony klatki, my dokończyliśmy troszkę i teraz sobie stoi otwarta od pół roku..
W okresie ząbkowania zciamkałby wszystko w mieszkaniu, na szczęście upodobał sobie gałkę od fotela obrotowego - jedyny mebel w całym mieszkaniu, który należy do nas. Bardzo szybko załapał, że tylko to warto próbować zjadać. Jak wymienił zęby to przestał molestować i ten fotel...
Ogólnie na naszej szkole od razu mówią pierwszakom, że jeżeli po powrocie do domu ściany nie mają dziur na wylot a meble da się odróżnić na pierwszy rzut oka, to pies wcale nie niszczy... A wszystko to i tak nie wina biednego pieska
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach