Polish English Belarusian Bulgarian Czech French German Russian Romanian Slovak Ukrainian Hungarian
Bulterier - forum o rasie   Bulterier - forum o rasie
 
 
bulterier, bullterrier, bull terrier
Poprzedni temat «» Następny temat
Zderzenie z rzeczywistością czyli blaski i cienie adopcji
Autor Wiadomość
#Złośnica
Bulomaniak



Dołączyła: 16 Paź 2010

Posty: 2145
Piwa: 663/189
Skąd: Bielsko-Biała/Wilkowice

Mł.CH.PL, CH.PL, CH....
QuentinHill SAY YOU L...
bulterier standardowy suka

Wysłany: Wto Wrz 03, 2013 10:17
   Zderzenie z rzeczywistością czyli blaski i cienie adopcji


Świetny merytorycznie artykuł. Bez słodzenia i mydlenia oczu.
Obowiązkowy dla każdego kto podejmuje się adopcji psa.

Tylko tytuł wg mnie nietrafiony
http://www.mmgorzow.pl/ar...juz-go-nie-chce


"Możecie go uśpić? Ja już go nie chcę"
Pies ze schroniska kocha najmocniej. Hasło bardzo przekonywujące, ale co wtedy gdy przychodzą konsekwencje i piesek okazuje miłość w sposób nie do końca przez nas akceptowalny?


Ten zwrot za pewne każdy z Was słyszał już nieraz... miłośnicy psów bombardują innych tekstami dotyczącymi bezdomnych, porzuconych czworonogów, mającymi zachęcić ludzi do uratowania strapionej psiej duszy. Cel szczytny, ludzie połykają haczyk, ale co wtedy, gdy przychodzi rozczarowanie zachowaniem pieska, który w ramach wdzięczności powinien być z automatu chodzącym ideałem, a jak się okazało, jest zupełnie odwrotnie?

Obietnice o idealnym zachowaniu, dozgonnej wierności i nieskończonej psiej miłości psa schroniskowego zwabiły już niejednego.

Niestety, takie bajki to tylko u Disneya. Schroniskowy pies to nie Pluto, który wszystko rozumie i potrafi zachować się „stosownie do sytuacji". Miłośnicy psów ślepo wierzą w opowieści o skrzywdzonych pieskach, które wyciągnięte z psiego więzienia chcą odwdzięczyć się swoim wybawcom, będąc grzecznymi podopiecznymi. „Dlaczego on jest taki niewdzięczny? Przecież dostał własny kąt, pełną miskę. Czy nie docenia tego, co dla niego robię?" – takie pytania to nie jest rzadkość. Ludzie wciąż wierzą, że pies schroniskowy powinien chcieć spłacić swój dług, będąc... idealnym towarzyszem. Niestety, rzeczywistość wygląda trochę inaczej.

Do schroniska trafiają psy z różnych środowisk, od różnych ludzi. Jedne są zabawkami, całkiem dobrze przystosowanymi do życia w społeczeństwie ludzkim, które już się znudziły, a drugie trafiają z łańcucha, na którym spędziły nierzadko całe swoje życie – dla takowych schronisko nieraz jest jak miód na serce. Wiele z tych psów ma za sobą jakieś doświadczenia: lepsze lub gorsze. Niektóre były głodzone, inne bite albo zaniedbywane. Takie psy, pozbawione zaufania do człowieka i poczucia bezpieczeństwa potrzebują czasu na odbudowanie pewności siebie. Nauczone przez życie, mają swoje specyficzne zachowania albo reakcje, które nie zawsze mogą się nam, ludziom, podobać. Nie oczekujmy od psa, który był całe życie na łańcuchu, że nagle odnajdzie się w kawalerce i będzie grzecznie leżał cały dzień. Nie myślmy, że pies wielokrotnie bity będzie reagował pozytywnie na rękę, która go nawet karmi. Nie prośmy psa, by zachowywał od razu czystość w domu, jeżeli całe życie mieszkał na dworze. Nie każmy psu pałać miłością do dzieci i cierpliwie znosić szarpania za uszy czy za ogon, kiedy dziecko widzi pierwszy raz i wydaje mu się ono dziwną, nieprzewidywalną istotą! Tak, obecność dziecka nawet dla łagodnego psa wydaje się bardzo często stresująca, bo jest ono małe, głośne i szybko się przemieszcza, a co dopiero dla zwierzęcia, która przeżywa ogromny stres i jego cierpliwość jest wystawiona na taką próbę.

Pies może skojarzyć nasze ukochane dziecko z tym, które 2 lata temu rzucało w niego z zacięciem kamieniami, więc nie miejmy psu za złe tego, że się boi albo podchodzi do niego z rezerwą. Nie zmuszajmy go do lubienia kogoś/czegoś, kogo/czego nie zna. Bycie grzecznym NIE jest obowiązkiem psa, którego życie zostało uratowane przed marnowaniem się w schronisku. To obowiązkiem człowieka jest podejść z odpowiedzialnością do istoty, którą sprowadzamy pod swój dach i być świadomym, że takie zwierzę potrzebuje czasu, a czasem nawet miesięcy/lat szkolenia, żeby zmienić swoje zachowanie. Oczywiście tak być nie musi, mówię tutaj o przypadkach nierzadko skrajnych, ale jednak o takich, o których bardzo mało się mówi.

Każdemu psiarzowi i nie tylko zależy na znalezieniu psom domów – ale takich przez duże D. Nie jest sztuką upchnąć psa byle komu, byle gdzie, by prowadził marny żywot na 2-metrowym łańcuchu lub siedział zamknięty w jakiejś szopie albo na 10-metrach kwadratowych rozpierany przez nagromadzającą się energię, bo pańcia zapomniała, że huskiemu spacer na siku dookoła bloku nie wystarczy. A potem są pogryzienia, potem jest żal, płacz i zgrzytanie zębami... piesek miał być idealny, a sika w domu! Piesek miał być spokojny, a lata po meblach! To nic, że nigdy nie widział mieszkania na oczy, a całe swe życie spędził na ulicy...

Nam zależy na znajdowaniu domów świadomych tego, że pies, którego mu powierzamy, może zachowywać się bardzo różnie. Po pewnym czasie spędzonym z nim możemy co nieco o nim powiedzieć, starać się dobrać dom adekwatnie do potrzeb psa oraz przyszłego właściciela. Nikt nie zmusza do adopcji. Zachęcam, by była ona przemyślana. W naszym schronisku psy mają zapewnione wszystkie podstawowe potrzeby: są dobrze karmione, mają stały dostęp do wody, boksy mają sprzątane 2 lub 3 razy dziennie, większość z nich ma towarzystwo i są pod stałą opieką weterynarza. Brakuje im tylko miłości i swojego człowieka. Niektóre z nich ciężko znoszą izolację, samotność. Ciężko jest im przenieść się z ciepłego mieszkania, niekiedy łóżka, do zimnego boksu i drewnianej budy. Żadne z nich nie umrze natomiast z głodu czy zaniedbania w przeciwieństwie do wielu psów, które mają swoich właścicieli, ale skazane są na cierpienie, nieraz głodówkę. Ile razy odbieraliśmy naszych podopiecznych z nowych domów, bo się okazało, że psy siedzą w brudnych boksach, są na łańcuchach albo kilka dni nie widziały jedzenia...

Też jestem jak najbardziej za tym, żeby psom szukać nowych domów i robię to stale. Jestem jednak też za tym, by patrzeć na jakość, a nie na ilość ogłoszeń i pragnę przekazać jakąś treść... ogłoszenie sformułowane niewłaściwie czy takie, które nie przedstawia całej prawdy o psie, może pogorszyć sytuację albo doprowadzić do tragedii.

Zgodzę się natomiast z faktem, że pies schroniskowy docenia kontakt z człowiekiem. Dla psa, który od szczeniaka ma kochającą rodzinę, fakt, że ktoś poświęca mu czas i go karmi, jest czymś oczywistym, a dla bezdomniaka po przejściach – nie. Jednak taki pies ma też mniej pozytywnych skojarzeń z człowiekiem i trzeba je zbudować. Jeśli się uda, będą one bardzo intensywne, a pies, zwłaszcza nieufny, z pewnością nie będzie odstępował właściciela na krok – bardzo często tak jest, jednak wszystko wymaga czasu, a początki nie zawsze są łatwe.

Nie chcę nikogo zniechęcać do adopcji psa ze schroniska, a wręcz przeciwnie – chcę żeby jak najwięcej bezdomniaków znalazło nowe domy – ale takie odpowiedzialne. Sądzę, że osoba świadoma tego, że może być ciężko (ale nie musi!) poważniej podejdzie do tematu, będzie lepiej przygotowana i uniknie rozczarowania niż taka, która przyjdzie po psa ze schroniska oczekując, że będzie on już na starcie wychowany, grzeczny, będzie sam się wyprowadzał na spacer, prał, odkurzał, gotował.... Takie sytuacje kończą się nieciekawie, bo właściciel jest niemile zaskoczony, nie radzi sobie, frustruje się i potem oddaje psa tam, skąd go wziął albo co gorsza – wyrzuca na ulicę... Potem pojawiają się sugestie typu „Możecie go uśpić? Ja już go nie chcę, bo ucieka...". A pies... no właśnie, co czuje taki pies? Porzucony po raz kolejny, niechciany, dostał nadzieję tylko po to, by zaraz ją stracić...

Tym artykułem nie chciałam nikogo zniechęcić czy przedstawić ciemnej strony psów ze schroniska... Chciałam zaapelować, żeby decyzje o adopcji były przemyślane, by ponownie nie doszło do złamania psiego serduszka. Tym samym proszę, by przy wyborze psa schroniskowego nie kierować się samym wyglądem, ale przede wszystkim jego charakterem. Psy ze schroniska są często jak nieoszlifowane diamenty – trzeba z nich to piękno i miłość wydobyć, ale trzeba w to czasem włożyć wysiłek. Wiele psów to zwierzęta, które żyły w mieszkaniach z ludźmi, wychodziły codziennie na spacery, spały na kanapach, potrafiące grzecznie się zachować.. Ale są też takie, które latami błąkały się po ulicach, były źle traktowane, zostały odebrane właścicielom przez zaniedbanie albo oddane, bo ktoś nie radził sobie z problemami, jakie sprawiały (losowo: szczekanie, brak czystości, agresja, uciekanie itd.).

W schronisku jest mnóstwo psów i nie wiemy, na co tak naprawdę trafimy. Wolontariusze poznają psy i nieraz mogą powiedzieć o nich naprawdę wiele, ale nie da się przewidzieć niektórych zachowań, widząc psa tylko na spacerze. Emocje związane z wyjściem za teren schronu nieraz są tak silne, że zagłuszają inne zachowania, które normalnie by się ujawniły. Większość zachowań można zmienić, wypracować, a inne przychodzą z czasem...

Pies schroniskowy najpierw musi zaufać. Niektóre psy dostaniecie już z zaufaniem w pakiecie, a u innych trzeba je będzie zdobyć. Pewne jest to, że jeśli się to uda, psia miłość będzie wyjątkowo silna. I kiedy już osiągnięcie upragniony cel, będziecie mogli z dumą powiedzieć: „MÓJ pies ze schroniska kocha mnie najmocniej!". I tego życzę wszystkim, którzy zmienili życie jakiegoś psa na lepsze.
_____________________________
Nie jestem Super Nianią...nie cackam się i jak trzeba to przyp....lę!

Odrywam sie od stada,obok siadam, w owczym pędzie giną owce, a ja schodzę na manowce...

 
 
 
    
Kuba
Bardzo Uzależniony



Dołączył: 04 Mar 2008

Posty: 798
Piwa: 190/186
Skąd: Kraków

Wysłany: Wto Wrz 03, 2013 17:20
   


Jak każda decyzja dotycząca żywego stworzenia adopcja musi być przemyślana. Prawdopodobieństwo dobrego dobrania psa do swoich warunków i potrzeb jest na pewno dużo większe w przypadku adopcji.

Miesiąc temu adoptowaliśmy sukę. Druga adopcja w życiu. Od pierwszej sekundy jest największym szczęściem w rodzinie. Tak też było z wcześniejszą adoptowana suką. Porównanie z kupnem szczeniaka i wychowaniem to jak porównanie plaży z pracą w kamieniołomie.
 
    
*NataliaiDrago
Bulomaniak



Dołączyła: 19 Lip 2010

Posty: 2062
Piwa: 542/649
Skąd: Warszawa/Ashbourne Ie

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 20:12
   


Fajnie, że znalazłam ten temat.
Jak niektórzy wiedzą z FB, jesteśmy w trakcie procedury adopcyjnej. Szczęśliwą wybranką stała się 1.5 roczna pitbulka Coco. Imię debilne ale adekwatne bo jest damą i klasą samą w sobie. Psy się poznały i polubiły. Coco nie szuka kontaktu wzrokowego, świetnie dogaduje się z psami wszelkiej maści. Ludzi kocha szaleńczo. Nie akceptuje małych zwierząt. Coco wraz z drugim pitem mieszkała w domu gdzie chowała się z dziećmi. Dopóki były malutkie (Psy) babka trzymała je w mieszkaniu. Gdy podrosły skończyły w szopie na sznurku. Babka o nie dbała na zasadzie dostarczania żarcia i wody. Pani która prowadzi fundację pomocy pitom w Irlandii znała właścicielkę pitów i wielokrotnie namawiała ją aby psy przekazała do adopcji, jednak pani nie wyrażała zgody. Koniec końców przywiązała je na stacji pociągów w Dublinie, stamtąd trafiły do schronu gdzie były 3 tygodnie, a stamtąd z kolei pod skrzydła fundacji Cara która przekazała je do domu tymczasowego.
W piątek jest wizyta przed adopcyjna.
A za dwa tygodnie prawdopodobnie odbierzemy ją i przywieziemy do domu.

Mimo, że przeczytałam na ten temat dużo postów, artykułów to jednak uważam, że nie ma to jak rady kogoś kto już kiedyś otworzył swój dom na adopciaka mając jednego psa.
Chciałabym się dowiedzieć jak wyglądał wasz pierwszy dzień z nowym psem w domu? Na co zwracać uwagę na początku (wprowadzenie nowego psa do domu). Czekam na wszelkie możliwe wskazówki.
Z góry dzięki.
_____________________________


 
 
    
Agata.T
Uzależniony
...:::Lolek:::...



Dołączyła: 02 Wrz 2013

Posty: 679
Piwa: 164/142
Skąd: Sosnowiec, Śląskie

MR LOLEK Chucho Topli...
bulterier miniaturowy pies

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 20:33
   


Natalia super że możecie podarować psu druga szanse :hurra:

Nie wiele pomogę w sprawie jeśli chodzi o 2 psy pod jednym dachem ale kiedy adoptowaliśmy Lolka powiedziałam sobie że nie będę się nad nim rozpływać i od razu muszę mu pokazać co mu wolno a co nie i jakie są zasady. Nie wiem jakie wcześniej były jego przyzwyczajenia i nawyki. Pierwsze chwile z nowym domu upłynęły pod znakiem spokoju i w zasadzie nie zmieniliśmy nic bo to pies musi się dostosować. Może ktoś uzna to za okrutne i bezduszne ale u nas to się sprawdziło. Postawiliśmy na rutynę. Każdy poranek wygląda tak samo myślę że to daje psu komfort psychiczny i nie wprowadza nadmiernych "podniet " które mogą nakręcać psa. Wierze że u Was też wszystko będzie w najlepszym pożarku. Nie mówię że u nas już wszystko gra bo nawet dzisiejsza przygoda z ucieczka :shock: pokazała że nie, ale jesteśmy dobrej myśli. Ćwiczymy, budujemy więź i na pewno będziemy jeszcze długo pracować nad naszymi relacjami. Lolek miał 15 miesięcy jak do nas trafił więc jeszcze dużo pracy i starań przed nami.
Każdy pies zasługuje na 2 szanse i żałuje że tak mało ludzi decyduje sie na adopcje a np. wybiera psa z pseudo bo szczeniak

bardzo się ciesze :P
_____________________________


"Adoptując psa nie zmieniasz całego świata, ale zmienia się cały świat tego psa"

 
 Autor postu otrzymał 1 piw(a)
 
 
    
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
*NataliaiDrago
*NataliaiDrago
Bulomaniak



Dołączyła: 19 Lip 2010

Posty: 2062
Piwa: 542/649
Skąd: Warszawa/Ashbourne Ie

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 21:03
   


Mam o tyle dobrze, że mam kontakt na FB z panią która ma ją na tyczasie. To fascynatka TTB, ma swoje trzy w tym dwa adoptowane, i w tej chwili cztery na tymczasie. Babka jest szczera do bólu, nie owija w bawełnę. Pojechaliśmy do niej z Dragiem przed urlopem żeby psy poznać ze sobą. Drago aż zczerwieniał z radości, mruczał i wydawał z siebie takie dźwięki, że bym go o nie nie podejrzewała :mrgreen:
Coco jest energiczna jak na pita przystało ale bardzo kochająca cały świat (może poza kotami :P ).

Od dawna myślałam o adopcji w myśl zasady, że wszystkim nie pomogę ale może chociaż jednemu tak. Chciałabym, żeby zaprzyjaźniły się z Dragiem i stanowiły fajny duet.
Musieliśmy podwyższyć ogrodzenie w ogrodzie, taki był warunek adopcji. Coco wysoko skacze i umie się wspinać no i jest mistrzem ucieczek. Przynajmniej tak było w schronie.

_____________________________


 
 
    
Agata.T
Uzależniony
...:::Lolek:::...



Dołączyła: 02 Wrz 2013

Posty: 679
Piwa: 164/142
Skąd: Sosnowiec, Śląskie

MR LOLEK Chucho Topli...
bulterier miniaturowy pies

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 21:18
   


Fajowy rudzielec ;)
Mam nadzieje że bedziecie zdawać relacje jak wam się układa.
_____________________________


"Adoptując psa nie zmieniasz całego świata, ale zmienia się cały świat tego psa"

 
 
 
    
*NataliaiDrago
Bulomaniak



Dołączyła: 19 Lip 2010

Posty: 2062
Piwa: 542/649
Skąd: Warszawa/Ashbourne Ie

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 22:00
   


Będziemy na pewno, dzięki Agata za trzymanie kciuków.
_____________________________


 
 
    
Stanzabetika
Uzależniony



Dołączyła: 07 Sie 2009

Posty: 612
Piwa: 175/474
Skąd: Koszalin

Wysłany: Wto Lut 04, 2014 23:13
   


Do nas babka najpierw dojeżdżała ze schroniska celem zapoznania się z otoczeniem- z miastem, osiedlem, domem i domownikami (oprócz Leydy,która na wizyty Klijo bywała u dziadków)..na pierwszy ogień Artek został poddany socjalizacji z babką (tu zatrybiło od razu)..natomiast Leyde na neutralnym gruncie poznała w dniu przyjazdu..pierwszy dzień babka najchętniej nie schodziła z fotela,który od początku był jej bezpiecznym miejscem..my nie zwracaliśmy na nią zbytnio uwagi..ona spokojnie obserwowała życie domowników z fotela..na drugi dzień zaczęła nieśmiało chodzić za psami..co zaowocowało lekkim spięciem między dziewczynami (jedynym) i po tej akcji babka zaczęła się nam chować po kątach..wciskać pod łóżko i przepraszać za każdy oddech..więc dla wzmocnienia więzi między dziewczętami zaczęliśmy zabierać tylko je na dłuższe spacery, wspólną zabawę i wspólne gotowanie..babka do dziś uwielbia obserwować zwykłe codzienne kuchenne czynności typu mycie garów..szykowanie jedzenia..robi to z typową dla siebie miną jakby widziała to pierwszy raz w życiu..z tym chowaniem się po kątach styuacja też się powtarzała gdy któryś pies coś zbroił i dostawał burę lub gdy któryś pies choćby z radości zaszczekał..skończyło się to przestawieniem mebli,a gdy zaczęła sobie wyszukiwać nowe schowki to zostawała z nich bezczelnie wyciągana "na żarcie" i tu pazerna natura bulka wygrywała z koszmarkami..bała się też nam odchodzić od domu dalej niż najbliższy trawnik..tutaj zawsze " na wabia" był Artek lub Leyda i strach znikał..długo też nie chciała spać z nami w łóżku...ale z czasem jej mania naśladowania i chęć bycia " w kupie" wygrała z fotelem..naśladuje niestety też brzydkie nawyki pozostałych psów- takie jak żebractwo..domaganie się uwagi poprzez szczekanie oraz każdorazowe otwieranie balkonu na głośne żądanie psa :) ale chyba jest z nami szczęśliwa..bo my kochamy tą prukwę, że ojeju!!!

Wam też,życzymy takiej sielanki :)
_____________________________

 
 Autor postu otrzymał 1 piw(a)
 
 
    
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
*NataliaiDrago
Szalone Sadzone
Stały Bywalec



Dołączyła: 04 Paź 2010

Posty: 247
Piwa: 35/37
Skąd: Myszków/Siemianowice Śląskie

Wysłany: Sro Lut 05, 2014 08:30
   


U nas na osiedlu był owczarek. Młody. Pies jeździł autem tylko do weterynarza, właściciele się dziwili dlaczego w aucie ślini się i gubi połowę sierści. Podejrzewam, że miał agresją dystansującą, zupełnie porzuconą samej sobie. Pod koniec swojego pobytu u właścicieli (był tam od szczeniaka do około pierwszego roku swojego życia) rzucał się na wszystkich i na wszystko. Nie radzili sobie z psem, więc ... go oddali. Piękny prezent. Zastanawiam się tylko czy komuś "do obrony posesji" czy do schroniska. Osoba, która go wzięła/weźmie dopiero się zdziwi.
 
    
Wyświetl posty z:  
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dodaj temat do:   Temat dla Wykop  Temat dla Facebook  Temat dla Wyczaj.to Temat dla Gwar  Temat dla Delicious  Temat dla Digg  Temat dla Furl  Temat dla Google  Temat dla Kciuk  Temat dla Reddit  Temat dla Simpy  Temat dla Slashdot  Temat dla Technorati  Temat dla YahooMyWeb  Temat dla Nasza Klasa Temat dla Blip  Temat dla MySpace  Temat dla Twitter  Temat dla Flaker  Temat dla Grono.net  Temat dla Gadu-Gadu Live  Temat dla Status GG  Temat dla Poleć  Temat dla Forumowisko 
Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odp. Ostatni post
Brak nowych postów Ogłoszenie: Zanim zgłosisz chęć adopcji bulteriera
koniecznie przeczytaj
dragonh3art Na pomoc psom 0 Pią Wrz 14, 2007 13:05
dragonh3art
Brak nowych postów Poszukiwany kot do adopcji
tufi Przyjmę nieodpłatnie 10 Sro Maj 08, 2013 14:41
JJ
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi [organizacja] Psy do adopcji
strony informacyjne, wątki zbiorcze p...
dragonh3art Ogłoszenia i regulaminy 0 Nie Paź 10, 2010 18:25
dragonh3art
Brak nowych postów Świetliste Cienie
Kraków
swietliste.cienie Bulterier standardowy, hodowle 43 Nie Sty 10, 2016 08:50
CHI
Brak nowych postów ENIGMA Świetliste Cienie
swietliste.cienie Championy 2018 - suki 1 Sro Mar 14, 2018 15:46
wdowka13



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Wdrożenie, projekt i realizacja PCserwis ®

[ Twoje IP to: 3.226.243.130, używasz: CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/) ]
Forum w wersji Lo-Fi dla PDA/GSM
bulterier, bullterrier, bull terrier bulterier miniaturowy, miniature bull terrier
audi forum, hodowle bulterierów, bulterier adopcje
Mapa Bulterier - Forum o rasie | Działy | Kategorie | Spis treści | Baza bulterierów
bulterier forum kynologiczne