Polish English Belarusian Bulgarian Czech French German Russian Romanian Slovak Ukrainian Hungarian
Bulterier - forum o rasie   Bulterier - forum o rasie
 
 
bulterier, bullterrier, bull terrier
Poprzedni temat «» Następny temat
Kupujemy bulteriera
Autor Wiadomość
dragonh3art
Admin
Negra & Landryna & Crimson



Dołączyła: 07 Wrz 2007

Posty: 7037
Piwa: 1406/2483
Skąd: z drugiej strony monitora :P

CRIMSON HEART Bule z ...
bulterier standardowy pies

Wysłany: Sob Paź 20, 2007 11:37
   Kupujemy bulteriera


Kupujemy bulteriera


Jeśli marzysz o psie czekającym na każde skinienie, ślepo oddanym niewolniku, to raczej nie wyciągaj rąk po bulteriera, bo ci je odgryzie.

Tom Gannaway



Po pierwsze - musimy zdecydować, czy chcemy mieć psa 'tylko dla siebie', czy też gotowiśmy spróbować szczęścia na wystawach, a później może i w hodowli psów. Decyzja ta jest bardzo istotna, bo od niej zależy jakiego psa i gdzie będziemy szukać.

Pies rasowy

Zacznijmy najpierw od ustalenia, czym jest rasowy bulterier. W myśl polskiego prawa rasowy pies to taki, który spełnia wymogi eksterieru danej rasy, ma udokumentowane pochodzenie od rodziców tej samej rasy i jest w ręku właściciela należącego do Związku Kynologicznego w Polsce. Każdy z tych elementów definicji jest ważny! To, że bulterier musi wyglądać jak bulterier i zachowywać się jak bulterier, jest oczywiste. To, że musi pochodzić od dwóch bulterierów jest równie jasne. Dlaczego jednak ma mieć rodowód, jeśli nie zamierzamy uczestniczyć w wystawach?

Nie jest prawdą, że pies musi brać udział w wystawach, by być rasowy - ale jeśli rodowodu nie ma, to ... zupełnie nie wiadomo, czy jest bulterierem, nawet jeśli wygląda jak najbardziej rasowo. Rodowód jest dowodem, że pies pochodzi od obojga zdrowych i rasowych rodziców, i to jest w nim najważniejsze.

By pies rasowy mógł być dopuszczony do hodowli musi przejść skrupulatne badania na wystawach, w czasie których co najmniej trzech różnych sędziów kynologicznych uzna, że może być dopuszczony do hodowli. Oznacza to, między innymi, że trzy niezależne osoby każda z osobna uznały, że jest zdrów i nie ma (prawdopodobnie...) wad genetycznych, mogących odbić się na zdrowiu, wyglądzie czy psychice potomstwa. Pies z rodowodem to - minimalna, ale zawsze - gwarancja, że nasze wymarzone szczenię jest zdrowe.

Kupno psa na rozmaitych giełdach czy wprost z samochodu przed wystawą psów, bez jakichkolwiek papierów, to wielka niewiadoma, co z niego wyrośnie. Jeśli kupujemy bulteriera, to tylko z papierami!

Oczywiście, nawet na giełdzie może się nam zdarzyć 'fuks na torze' - zdrowy i udany pies, spełniający wszystkie wymogi rasy. Powiedzmy jednak szczerze - szansa na to jest porównywalna z wygraną piątki w lotto. Deklaracje sprzedającego, że pies jest 'rasowy, ale bez dokumentów' czy 'siódmy z miotu' są diabła warte: od wielu już lat wszystkie szczenięta po rodowodowych rodzicach dopuszczonych do hodowli otrzymują pełnowartościowe papiery. Sprzedawca usiłuje nas oszukać! Jedyna możliwość takiej sytuacji jest wtedy, gdy właściciel suki nie otrzymał zgody związku kynologicznego na rozmnożenie swej suki: albo przez jej stan zdrowia, albo przez to, że jest to jej kolejny juz miot w ciągu roku. W obu wypadkach kondycja takich szczeniąt musi być gorsza niż rodowodowych!

A zatem - bulteriera kupujemy tylko od hodowcy i tylko rodowodowego, z kompletem dokumentów! Te dokumenty to: metryka szczenięcia i książeczka zdrowia z wpisanymi do niej szczepieniami, jakie przeszedł już psiak.


Do kochania czy na wystawy i do hodowli? Pies czy suka?

Doświadczenie uczy, ze większość ludzi pragnie mieć psa tylko dla siebie i nie dba specjalnie o wystawy czy pokazy psów. Na pięciu nabywców rodowodowych szczeniąt, trzech nigdy nie pojawi się na jakiejkolwiek wystawie, czwarty być może pójdzie na wystawę raz, ale ten piąty - ten piąty zarazi się bakcylem wystaw i będzie na nie jeździł wytrwale, aż nie dokupi sobie (albo nie wyhoduje...) drugiego czy trzeciego psa, z którymi też będzie jeździł na wystawy. Większość hodowców potwierdzi, że najwytrwalej pokazują psy ci z nabywców, którzy początkowo w ogóle nie myśleli nawet o wyrobieniu rodowodu...

Tak samo może być i z Tobą. Wystawy są bardzo zaraźliwe, światek kynologiczny bardzo wciąga. Najpierw myślisz tylko o radości spacerów z bulikiem, potem zachwycasz się jego przemyślnością i urodą, a potem pragniesz, by inni podzielili Twój zachwyt i zapisujesz psa na wystawę - jedną, potem druga i trzecią. I już przepadłeś z kretesem!

Zastanów się, czy z Tobą nie będzie tak samo. Sprawa jest ważna, bo od odpowiedzi na to pytanie zależy w dużym stopniu to, jakiego psa będziesz szukał.

Jeśli jesteś pewny, ze chcesz mieć psa 'tylko do kochania', to nie ma większego znaczenia, czy kupisz psa czy sukę. Jeśli jednak dopuszczasz, że może trafisz na wystawy czy do elitarnego klubu hodowców bulterierów - to sprawa wygląda inaczej. Zwierzę mające brylować na wystawach muszą być generalnie większej urody niż psy mające być jedynie towarzyszami swych ludzi. Te najpiękniejsze zwierzęta, jeśli tylko hodowca będzie umiał rozpoznać ich zalety już w tak młodym wieku, będą prawdopodobnie droższe niż rodzeństwo z tego samego miotu. Pamiętajmy także, że nie zawsze zwierzęta najpiękniejsze z urody są najlepsze do hodowli. Jeśli jesteś przekonany, że nie będzie Ci zależało na laurach wystawowych, to prawdopodobnie kupisz swego wymarzonego psa taniej, ale nie miej do nikogo pretensji, jeśli zmienisz zdanie, a pies nie będzie Championem całego świata i okolic... Gdy zechcesz zawalczyć na wystawach, powiedz o tym hodowcy. Wystawy kosztują i - być może - hodowca Twego szczeniaka uwzględni to, i nieco zejdzie z ceny. Znam hodowców, którzy tak robią, bo chcą, by ICH szczenięta pokazywały się na ringach wystawowych i gotowi są na 'rabat wystawowy', tak więc nie zawsze najlepsze szczenię musi być najdroższe.

Myślisz o wystawach lub o hodowli? W obu wypadkach powinieneś - moim zdaniem - zdecydować się na sukę. Na wystawach konkurencja wśród psów-samców jest z reguły generalnie nieco większa, a i wymogi hodowlane wyższe. Z suką łatwiej Ci będzie na początku kariery wystawowej, a gdy okrzepniesz i nabierzesz ringowego obycia, płeć psa nie będzie miała już takiego znaczenia.

Podobnie jest z hodowlą: hodowcą i w sensie prawnym, i rzeczywistym jest zawsze właściciel suki, a nie psa. Jeśli chcesz mieć kiedyś własne szczenięta, to musisz kupić sobie sukę. Początkujący lub dopiero przyszły hodowca kupujący psa-samca naraża się na poważne dylematy, których może później nie móc rozwiązać. Prawie na pewno będzie przeceniał zalety swego pupila i będzie starał się za wszelka cenę uzyskać potomstwo po nim. Bulteriery są jednak rasą na tak wysokim, wprost wyśrubowanym poziomie, że jedynie część potomstwa najwybitniejszych psów posuwa do przodu hodowlę i stąd doprawdy nie warto używać w hodowli psów innych niż wybitne. Po co mieć dyskomfort, że nikt - oprócz nas - nie pragnie mieć szczeniąt po naszym 'wspaniałym' przyjacielu? Jeśli kupisz sukę, to możesz wybrać dla niej jako partnera najwspanialszego psa na świecie, ale jeśli kupisz psa, to będziesz skazany na takie suki, jakich właściciele zainteresują się Twoim psem i im łagodniejsze warunki krycia zaproponujesz, tym gorszych suk się spodziewaj...

Jeśli chcesz być hodowcą, to masz jeszcze jeden dylemat - szczenię czy pies już podrośnięty? Hodowcy, chcący uchodzić za profesjonalnych, cokolwiek by to miało znaczyć, często optują za kupnem zwierząt 8-10-miesięcznych, a może nawet starszych. Tom Horner, na którego wiedzę i doświadczenie już często powoływałem się i jeszcze nieraz będę się powoływał, w swym poradniku dla hodowców bulterierów pisze wprost: "Dobra młoda suka nie będzie tania, ale jeśli zaczynać hodowlę, to tylko poczynając od takiej suki. W tym wieku można już ocenić jej jakość i typ budowy, i jeśli jest to zwierzę rokujące nadzieje, to warto nie skąpić na nią pieniędzy."

Porady Hornera dotyczą jednak hodowli znacznie bardziej profesjonalnych niż nasze, polskie. W naszych warunkach hodowla jest wciąż zazwyczaj - dzięki Bogu! - amatorska, a ta kieruje się nieco innymi regułami. Moim zdaniem należy zawsze kupować szczeniaka, zwłaszcza jeśli ma to być pierwszy bulterier w naszym domu. Szczeniak wymaga wiele zachodu, ale przynosi także wiele radości. Największą radość dać może nam świadomość, że wychowaliśmy we własnym domu psa, który jest naszym wspaniałym przyjacielem, i który, miejmy nadzieję, z sukcesem może występować na ringach wystawowych. Frajda z samodzielnego wychowania psa jest olbrzymia, a na dodatek pracując z psem od wczesnej młodości mamy pewność, że ukształtowaliśmy go wedle swoich marzeń i wymagań. Wynagrodzi nam to w zupełności wszystkie starania i kłopoty wieku szczenięcego i młodzieńczego, a nawet pozwoli z uśmiechem wspominać wszystkie szkody i straty, jaki przysporzył nam w domu młody bulterier. Jeśli ma to być nasz pierwszy bulterier - to tylko szczeniak!

Koniecznie wspomnieć tu trzeba o 'psach z drugiej ręki' - dorosłych psach, które z jakichkolwiek losowych powodów muszą zmienić dom w wieku dojrzałym. Pomimo współczucia, jakie każdy normalny człowiek odczuwa stając w obliczu takiej sytuacji, ze wszech miar przestrzegam przed kupowaniem czy przygarnianiem takiego psa. Jest kilka możliwości, ale w zasadzie przyczyną rozstania się z dotychczasowym domem leży albo po stronie człowieka albo psa. Jeśli zawinił człowiek, to sprawa jest trudna. Bulterier jest psem na tyle wymagającym wobec właściciela, że trudno go 'przestawić' w wieku dorosłym na inne wymagania i inny reżim, zwłaszcza że nie są to psy o miękkiej i ustępliwej psychice, a raz już pokonały człowieka... Na proces resocjalizacji dorosłego bulteriera odważyć się może jedynie człowiek o dużym doświadczeniu w życiu z psami, najlepiej bojowymi. Biorąc dorosłego psa bierzemy wraz z nim mnóstwo jego nawyków i wyrobionych reakcji - a trudno nam będzie się do nich przystosować, zwłaszcza gdy większości z nich nie będziemy znali. Szansa na to, że uda się nam nawiązać serdeczny i przyjacielski kontakt z dorosłym bulterierem po przejściach jest o wiele mniejsza, niż z psem młodym, którego będziemy sami kształtowali.

Jeśli wina za nieudane kontakty z poprzednim właścicielem leży po stronie psa - agresywnego, zbytnio dominującego czy chorego psychicznie - to właściwie nie mamy żadnych szans na dogadanie się z nim.


Skąd wziąć psa?

Najprostsza odpowiedź brzmi: od hodowcy. Ale jak go znaleźć? Metod jest kilka. Najłatwiejsze jest skontaktowanie się z najbliższym oddziałem Związku Kynologicznego w Polsce (jest ich w każdym prawie województwie po kilka) i zasięgnięcie tam języka. Z reguły w jeden dzień w tygodniu ma tam dyżur specjalista od interesującej grupy ras, trzeba dowiedzieć się kiedy i wpaść, by porozmawiać z nim - powinien wiedzieć, kto w najbliższym czasie spodziewa się szczeniąt.

Druga metoda jest jeszcze prostsza, choć bardziej długoterminowa: na terenie naszego województwa z reguły 2 lub 3 razy w roku organizowana jest wystawa psów (o jej terminie i miejscu dowiemy się telefonicznie także w oddziale ZkwP) Podczas wystawy obejrzymy sobie ring bulterierów i spotkamy wystawców, a wśród nich z pewnością także i hodowców.

Najszybsze jest - jak na XXI wiek przystało - szukanie hodowców via Internet. Większość oddziałów ZKwP ma własne strony internetowe, a prawie na wszystkich z nich są ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt.

Nawiążmy kontakt z kilkoma hodowcami, nawet takimi, którzy nie spodziewają się szczeniąt w najbliższym czasie. Zapytajmy ich, jakiego psa by nam polecali, z jakiej linii, psa czy sukę, pytajmy o wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy. Hodowcy bulterierów to zazwyczaj fanatycy rasy, którzy z prawdziwą przyjemnością podzielą się swą wiedzą i swoimi doświadczeniami, pokażą zdjęcia, opowiedzą o wystawach. Dzięki nim będzie można dotrzeć do archiwalnych wydań nieodżałowanego kwartalnika ABS (Amstaff, Bulterier, Stafford), w którym ukazało się kilka bardzo ciekawych materiałów o bulach, do unikatowych, wydawanych na całym świecie książek o bulterierach, do angielskich czy niemieckich pism klubowych. Jeszcze nie mamy psa, ale juz możemy wiedzieć o bulterierach całkiem dużo!

Możemy także sporo wiedzieć już o naszym - choćby jeszcze nie narodzonym - szczenięciu. Wśród bulterierów nadal zdarzają się typy, o których pisaliśmy poprzednio: buldoży, terierzy czy pośredni. Obejrzenie potencjalnych rodziców naszego psa powie nam w przybliżeniu o tym, jak będzie wyglądał (staranne obejrzenie matki jest zawsze możliwe i konieczne, z ojcem bywa gorzej, częściej możemy go obejrzeć tylko na fotografii, ale może się nam poszczęści i spotkamy go na wystawie? Hodowca wie, którym psem będzie krył swoją sukę zazwyczaj na kilka miesięcy przed mariażem...). Jeszcze więcej obejrzenie suki i ewentualnie ojca powie nam o psychice szczenięcia: cechy psychiczne (agresywność, podatność na szkolenie, stosunek do świata) nie dość, że mocno się dziedziczy, to jeszcze wiele z nich kształtuje się w pierwszym okresie życia szczenięcia, kiedy to zna tylko matkę i ludzi-właścicieli. Szansa na to, ze nieufna matka wychowa nieufne szczenięta jest całkiem spora.

Jeśli upatrzony przez nas hodowca nie chce - pod najróżniejszymi pretekstami - pokazać nam matki szczeniąt, to czym prędzej róbmy w tył zwrot i skreślmy taką hodowlę z naszej listy zainteresowań. Najwyraźniej ma coś do ukrycia, a w hodowli psów jak w rzadko czym zaufanie do kontrahenta-hodowcy jest sprawą pierwszoplanową. Szukajmy innej hodowli.

Nie spieszmy się z kupnem psa. Pamiętajmy, że nasz bulterier będzie dzielił z nami dom przez kilkanaście lat, więc tydzień czy miesiąc dłużej oczekiwania nie ma aż takiego znaczenia. Przygotujmy się na psa, i organizacyjnie, i psychicznie. Rozważmy wszystkie za i przeciw, bo gdy pies przyjdzie do domu, to za późno będzie ustalać, kto będzie wychodził ze szczeniakiem na ostatni, wieczorny spacer. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, jeśli nie wiemy jeszcze wszystkiego, to nie kupujmy sobie bulteriera! Widać nie jesteśmy jeszcze na niego gotowi.

W najlepszych hodowlach najczęściej na psa trzeba czekać - odpowiedzialni hodowcy (a tylko tacy interesują nas jako hodowcy NASZEGO psa!) mają mioty tylko wtedy, gdy maja zamówienia na kilka szczeniąt lub gdy sami chcą sobie zostawić psa z konkretnego skojarzenia. Musimy pogodzić się z tym, że chcąc kupić psa z hodowli X będziemy musieli na szczenię poczekać, czasami nawet i kilka miesięcy.

Nie zmarnujmy tego czasu. Zbierajmy literaturę i zbierajmy sprzęt, zbierajmy urlop i... zbierajmy pieniądze.


Przygotowania

Najważniejsze jest przygotowanie się organizacyjne. Nowy domownik będzie dość absorbujący i trzeba móc zapewnić sobie odpowiednio dużo czasu - zwłaszcza w pierwszym miesiącu pobytu psa w domu. Należycie odchowany bulterier musi być psem pewnym siebie, wesołym i ciekawym świata, a to oznacza, że jego hodowca i jego właściciel poświęcali mu w szczenięctwie szczególnie dużo czasu. Z psem trzeba się bawić, trzeba dużo chodzić na spacery (zwłaszcza w okresie uczenia czystości), trzeba rozbudzać jego zainteresowanie światem bez rozwijania agresywności. Mnóstwo z tym roboty!

Dawniej uważano, że najlepszym momentem do wzięcia psa jest wrzesień-październik lub grudzień-styczeń. Daty te nie wynikają z niczego oprócz przywiązania do tradycji podarunków świątecznych i wygodnictwa, związanego z dziecięcymi wakacjami. "Kupimy psa po urlopie" - to częste słowa. Wprost przeciwnie, kupmy psa przed urlopem, zabierzmy go ze sobą albo zostańmy w domu i poświęćmy miesiąc na ułożenie sobie życia z prześmiesznym małym bulterierem. Będzie to tak odmienne od tego, co robiliśmy dotychczas, że możemy być pewni całkowitego oderwania się od dotychczasowego stylu życia. Nasz dzień będzie teraz regulowany porami karmień i natychmiastowych spacerów po jedzeniu, nasz krąg znajomych zmieni się, bo dojdą do niego właściciele innych psów spotykanych na skwerku czy w parku, zamiast kina czy kawiarni czeka nas park czy podmiejski las, a najciekawsze rozmowy będziemy prowadzili w pobliskim sklepie z artykułami dla zwierząt... Naprawdę, bardzo ciekawy może być taki urlop, który zaprocentuje nam przez wiele najbliższych lat.

Przed kupnem psa musimy jeszcze poczynić przygotowania domu. Choć brytyjscy hodowcy twierdzą, że bulterier może czasowo mieszkać w kojcu, to w naszym klimacie nie jest to wskazane, a w każdym klimacie czyni spustoszenia w psychice bula. Bulterier ma mieszkać w domu, razem ze swym panem i panią, tak więc trzeba przygotować mieszkanie na przyjście szczeniaka.

    Po pierwsze - wszystkie kable elektryczne, leżące dotychczas spokojnie na podłodze, muszą przejść w górę, daleko ponad zasięg zębów. To samo tyczy także kabli od kolumn głośnikowych, telefonu czy anteny telewizyjnej. Wszystko, co zostanie w zasięgu zębów zostanie pogryzione.

    Po drugie - koniec z porzucaniem butów niefrasobliwie pod wieszakiem w przedpokoju, z parasolem opieranym w kącie, z książkami stojącymi na półkach poczynając od poziomu podłogi. Wszystko, co zostanie w zasięgu zębów, zostanie pogryzione.

    Po trzecie - koniec z rozrzucaniem przez dziecko zabawek gdzie popadnie, z trzymaniem kwiatków w doniczkach na podłodze, z rodzinnym fikusem, z długim obrusem zwisającym rogiem ze stołu. Wszystko, co zostanie etc...

    Po czwarte - przynajmniej do czasu opanowania przez psa zasad zachowywania czystości w mieszkaniu, trzeba zwinąć i schować na pawlaczu dywan. Wszystko, co nie zostanie zalane, zostanie etc... (Uwaga - nie znaczy to bynajmniej, że szczenię powinno być wychowywane na gładkich, lakierowanych powierzchniach! Optymalna wydaje się tu bardzo sztuczna wykładzina dywanowa, łatwa do utrzymania w czystości, ew. uprania i niezbyt droga.)

Same akcesoria potrzebne młodemu bulterierowi są wyjątkowo proste i łatwe do kupienia. Miska - a nawet dwie miski, na wodę i na jedzenie - powinny być stabilne i dość duże. Najlepsze zdają mi się tu metalowe miski z dolnym rantem obitym gumą (by nie suwały się po podłodze). W misce musi zawsze być świeża zimna woda!

Posłanie - i tak zostanie zdewastowane, nie ma co mieć złudzeń. Najlepiej w tej funkcji sprawdzają się duże plastikowe posłania dla psów, wyłożone specjalnym materacykiem (kupując posłanie trzeba pamiętać o rozmiarach dorosłego bulteriera, stąd najlepszy jest rozmiar 80 lub nawet 90 cm szerokości podstawy.) Jest to wydatek znaczący, ale mamy dużą szansę, że posłanie przetrwa okres młodocianej dewastacji, przez jaki przechodzi każdy bul. Oczywiście, może być także posłanko z gąbki obszytej płótnem, ale nie wytrwa ono długo... W żadnym wypadku nie może być to najpiękniejszy nawet koszyk wiklinowy: prowokuje ono czworonoga do gryzienia, a połknięty kawałek suchej wikliny może być śmiertelnie niebezpieczny dla szczeniaka.

Obroża i smycz - pierwsze wyposażenie spacerowe bulteriera musi być dość trwałe i jak najtańsze. Bardzo dobre są tu obroże i smycze z taśmy parcianej w rozmaitych kolorach, przy czym polecam smycze 'tresurowe', tj. składane, z karabińczykami po obu końcach, po rozłożeniu sięgające 2,5 metra długości. Dobierając smycz starajmy się więcej uwagi poświęcić jakości karabińczyka niż samej smyczy: mało prawdopodobne, by pies zerwał smycz, a rozgiąć karabińczyk potrafi.

Zabawki - niezbędne! Najlepsze są piłki wykonane z kolorowego latexu (muszą być na tyle duże, by pies nie mógł ich przypadkiem połknąć - optymalna wielkość to rozmiar piłki tenisowej), piszczące gumowe zabawki (uwaga - po rozpreparowaniu ich przez psa trzeba mu je natychmiast zabrać, by nie najadł się kawałków gumy), specjalne bawełniane sznury, złożone z mnóstwa pojedynczych, ciasno związanych kolorowych nitek do zabaw w podrzucanie i przeciąganie, grubości co najmniej dwóch palców. Ciężka piłka 'lanka' z pełnej gumy może być dla szczeniaka zbyt ciężka, ale kości z takiej gumy - proszę bardzo.

W niektórych sklepach można dostać tzw. piłki ramowe, będące połączonymi kawałkami twardego, niełamliwego plastiku w kształt z grubsza przypominający piłkę. Bardzo godne polecenia!

Klatka. Wiem, wiem, nie po to człowiek kupuje sobie psa, by go trzymać w klatce, ale wbrew pozorom wcale nie jest to najgorsze wyjście. Duża, stojąca na ziemi druciana klatka, wielkości umożliwiającej dorosłemu bulterierowi swobodne obrócenie się, jest bardzo pomocnym środkiem wychowawczym i bywa antidotum na niszczenie mieszkania. Psy szybko uczą się traktować klatkę jako 'swój domek na drzewie', widząc w niej schronienie i azyl. W klatce wykładamy dno starym czystym kocem lub fragmentem wykładziny dywanowej i używamy jej jako posłania dla psa. Także w klatce karmimy psa (miska z wodą stoi na zewnątrz!), w klatce dajemy mu do pogryzienia smakowitą kość cielęcą. Jednocześnie nigdy ale to nigdy nie karcimy psa na posłaniu czy w klatce! W niej ma się czuć absolutnie bezpiecznie i radośnie.

Jeśli musimy psa odesłać na miejsce, to dajemy mu coś, czym mógłby się zająć (zabawka, kość, smakołyk) i... zamykamy go w klatce. Pozwalamy mu w niej w zasadzie na wszystko, z wyjątkiem samodzielnego wyjścia. (oczywiście, pobyt psa w klatce nie może trwać w nieskończoność - w ciągu dnia nie powinien przekraczać kilkunastu minut, gdy jesteśmy w domu lub dokładnie tyle, ile nas w domu nie ma, ani minuty dłużej). Używamy także klatki - zamykanej! - w momencie, gdy nasz młody pies już umie zachować czystość w domu przez całą noc, ale 'zdarza mu się zapomnieć od czasu do czasu'. Przez kilkanaście dni zamykamy go w klatce, gdy idziemy spać i wypuszczamy z niej, gdy tylko będziemy gotowi do porannego spaceru (to znaczy natychmiast po obudzeniu się...).

Użycie klatki nie ma na celu separowanie psa od człowieka, ale jest środkiem wychowawczym, utrudniającym psu nabrudzenie w domu nocą (zwierzęta nie zanieczyszczają swego gniazda) i uniemożliwiającym mu zdemolowanie całego domu podczas naszej nieobecności. Jak pisałem w poprzednim rozdziale, bulterier nie jest psem, mogącym wytrwać w samotności kilka godzin dziennie, stąd nie grozi mu zamykanie go w klatce na 8-9 godzin pięć razy w tygodniu! Zamknięcie go w niej raz na tydzień czy rzadziej na 2-3 godziny nie przyniesie uszczerbku jego psychice, a ochroni wyposażenie naszego mieszkania.

Klatka jako dodatkowe zabezpieczenie sprzętów nie będzie potrzebna, gdy bulterier zacznie się statkować, wchodząc w drugi rok życia - ale do tej pory zdąży ją na tyle polubić, że szkoda mu ją będzie zabierać.

Nic więcej nie będzie młodemu bulterierowi potrzebne.


Wybór szczeniaka

Zakładam, że nawiązałeś kontakty z kilkoma hodowcami, wiesz już o bulterierach na tyle dużo, że musisz mieć takiego psa i że jesteś w stanie zapewnić mu należyte warunki. Sprawa jest zdecydowana, pozostaje tylko kwestia techniczna.

Najlepszym momentem do odbioru psa od hodowcy jest chwila, w której pies kończy 8 tygodni życia (niektórzy hodowcy sądzą, że równie dobry jest wiek 6 tygodni, inni znów - że dopiero około 12 tygodnia życia). Przepisy ZKwP nie pozwalają na wydanie szczenięcia przed ukończeniem przezeń 8 tygodni.

Nie znaczy to wcale, że dopiero wtedy mamy zainteresować się szczenięciem i zobaczyć go po raz pierwszy! Musimy to zrobić mniej więcej na miesiąc wcześniej, kiedy małe bulteriery ukończą 4 tygodnie, będą już jak na swój wiek bardzo sprawne i kiedy będzie można powiedzieć coś o ich charakterze. Szczenięta w wieku około miesiąca są już definitywnie wykolorowane (zajdą jeszcze zmiany w ich maści, ale niewielkie), można ocenić z grubsza ich budowę anatomiczną i przede wszystkim charakter.

Pierwszy miesiąc w życiu psychicznym szczenięcia jest bardzo ważny. Naukowcy wyróżniają w nim dwie, a może nawet trzy odmienne fazy rozwoju. Pierwsza z nich to faza wegetatywna, przebiegającą mniej więcej do ukończenia 14 dni. Szczenię jest wtedy prawie obojętne na bodźce zewnętrzne, bo ma słabo albo w ogóle nie rozwinięte zmysły (poza odczuciem ciepło-zimno). Dla hodowcy jest to faza ogromnego napięcia, bo prawie wszystkie wady wrodzone, z jakimi maleńki psiak przyszedł na świat, ujawniają się właśnie wtedy i ponad 80% śmierci szczeniąt zdarza się właśnie w ciągu pierwszych 10 dni życia.

Trzeci tydzień życia szczeniąt nazywany jest fazą przejściową. Szczenię przestaje działać jak asyndeton 'spać-jeść-siusiać-spać', uczynniają mu się zmysły: po otwarciu się powiek zaczyna widzieć (początkowo niewprawnie, rozróżniając tylko światło i ciemność, potem reagując jedynie na ruch przedmiotu czy rodzeństwa, aż widzi całkiem nieźle), reaguje na bodźce dźwiękowe, bo zaczyna słyszeć, ma dobrze rozwinięty węch (wcześniej niż wzrok czy słuch!), a jego ruchy stają się coraz bardziej skoordynowane. W tym dopiero okresie psie dziecko zaczyna przyjmować do świadomości istnienie człowieka, przy czym kierując się węchem doskonale odróżnia właściciela, z którym ma codzienny kontakt, od innych ludzi. Faza przejściowa trwa krótko - około tygodnia, przechodząc z jedną z najważniejszych faz w rozwoju psychicznym szczenięcia: fazę wpajania skojarzeń (imprinting).

Ta zaczyna się około 4 tygodnia życia i trwa do ukończenia 7-8 tygodnia (u bulterierów raczej dłużej niż u innych, zwłaszcza miniaturowych, ras). Pierwszą oznaką zbliżania się tego najistotniejszego okresu jest samodzielne opuszczanie przez szczenięta legowiska, przy czym lżejsze szczenięta stają na nogi, porzucając właściwe sobie dotychczas pełzanie. W fazie tej szczenięta zaczynają świadomie warczeć i szczekać (jeśli zdarzało się to wcześniej, to z reguły we śnie lub jako reakcja na gwałtowną zmianę warunków, np. wzięcie na ręce). Zaczynają się pierwsze zabawy szczeniąt, niezmiernie istotne dla późniejszego ułożenia sobie stosunków z psami przez całe życie. Wielu hodowców twierdzi, że okres ten to najprzyjemniejszy czas w całej hodowli, i każdy, komu zdarzyło się obserwować zabawy 5-7 tygodniowych szczeniąt musi przyznać im rację. Okres ten to najlepszy moment na pierwsze spotkanie ze swym wymarzonym szczeniakiem.

Poznając świat mały bulterier skazany jest na takie kontakty, jakie zapewni mu hodowca: oprócz oczywistych kontaktów z matką i rodzeństwem niezmiernie ważne są spotkania z ludźmi. Nie trzeba dodawać, że spotkania te muszą być zawsze i bezwzględnie przyjemne dla szczeniaka, by od pierwszego dnia wyrabiać w nim zaufanie do człowieka. Początkowo spotkania takie powinny trwać kilka minut, a stroną aktywną w nich powinien być pies: to on powinien podejść do włożonej do kojca ręki, on powinien spróbować zębami czy językiem palców człowieka, a dopiero później można przejąć inicjatywę, wpierw głaszcząc czy delikatnie drapiąc skórę psa, a potem przechodząc powoli do coraz ostrzejszych zabaw - w przepychanie, potrącanie, uciekanie... Popatrzmy, jak bawią się młode bulteriery między sobą - gdyby sądzić po charkotach, warczeniach i piskach to można by sądzić, że jedyne co potrafią to zagryzanie się. Bez obaw - niczego złego sobie nie zrobią, ale hałas od rana do wieczora zapewniony!

Każdy odpowiedzialny hodowca chętnie zaprosi do obejrzenia szczeniąt w tym wieku, bo zależeć mu będzie na tym, by jego psy miały stosunkowo dużo najróżniejszych - acz przyjemnych - bodźców. Wykorzystajmy tę wizytę do obejrzenia, jak zachowują się poszczególne szczenięta (wielkim plusem kolorowych bulterierów jest to, że łatwo odróżnić szczenięta między sobą - przy białych hodowcy muszą znaczyć je w jakikolwiek zrozumiały dla siebie sposób). Po ukończeniu przez szczenięta siedmiu tygodni życia i obejrzeniu ich przez eksperta ze Związku Kynologicznego (tzw. przegląd miotu) szczenięta zostaną wytatuowane, w uchu lub w pachwinie. Nadany psu numer tatuażu jest niepowtarzalny w danej rasie i pozwala zawsze zidentyfikować zwierzę (jeśli tylko tatuaż jest widoczny, a różnie z tym bywa).

W każdym miocie są zwierzęta o rozmaitym charakterze i wystarczy poobserwować je przez kilkanaście minut, by bez wahania określić, które z nich jest najbardziej stanowcze, najbardziej dominujące, a które najsłabsze psychicznie, przegrywające w szczenięcych zapasach, o których wyniku bardziej rozstrzygają predyspozycje psychiczne niż siła. Jeśli przy kilku kolejnych wizytach lub przy dłuższej obserwacji wiesz już dokładnie, który z maluchów jest największym rozbójnikiem, a który największą beksą, możesz zacząć wybierać psa dla siebie.

Najsilniejszy, najbardziej żywy szczeniak pewno będzie i taki jako dorosły pies. Jeśli ma to być Twój pierwszy bulterier, to nie kupuj go, bo możesz sobie w przyszłości z nim nie poradzić. Co prawda zwierzęta takie z reguły doskonale prezentują się na ringu wystawowym (bo chcąc zaimponować konkurentom prężą się i spinają, demonstrując wszystkie zalety bulteriera), ale trudno żyć pod jednym dachem z psem, który za wszelka cenę chce rządzić: innymi psami (a więc będzie prowokował bójki) i zazwyczaj także i człowiekiem.

Największa ciapa też nie jest dobrym wyborem - i trudno będzie go należycie zaprezentować na ringu wystawowym, i miękki, ustępliwy charakter nie jest najbardziej pożądaną cechą bulteriera... Na dodatek z takich psów najczęściej wyrastają psy określane niemieckim słowem 'Angstbeisser', 'gryzący ze strachu' - a to straszliwa mordęga w codziennych spacerach. Z drugiej strony najłagodniejszy w miocie bulterierów może być i tak wiele twardszy niż przeciętny owczarek niemiecki...

Wybierz raczej psa 'ze środka stawki' - jeśli będziesz miał możliwość wyboru. Pomyśl sobie, które zwierzęta ewentualnie wchodzą w zakres Twoich zainteresowań, i przejdź do oceny wyglądu. Na szczęście bulteriery nie mają długiego włosa i związanego z nim szczenięcego puchu, który bardzo myli w ocenie szczenięcia.

U cztero- czy pięciotygodniowych bulterierów można już ocenić z grubsza budowę. Najważniejsze proporcje psa mogą się oczywiście jeszcze zmienić, wskutek warunków w jakich pies będzie dorastał i budował mięśnie, ale generalny zarys pozostaje bez zmian. Na co patrzeć? Przede wszystkim na grubość kości (ma być jak największa), długość i wysklepienie klatki piersiowej, długość szyi, katowanie kończyn - zwłaszcza tylnych - to widać bez zarzutu. Ilość swobodnego ruchu i sposób żywienia (a także odrobaczenie!) szczeniąt ma zasadniczy wpływ na budowę mięśniową szczeniąt, ale i tu można coś wnioskować, choćby przez porównanie z rodzeństwem. Postarajmy się nie mylić zaczątków mięśni z częstą ociężałością i ogólnym przekarmieniem, wynikającymi ze złego żywienia: bulterier zawsze, a w tym wieku tym bardziej ma mieć wcięcie w talii!

We wszystkich książkach o bulterierach są zgodni: najbardziej drażliwą sprawą jest ocena zgryzu i głowy u kilkutygodniowych maluchów. Doktor Fleig, którego autorytet jako hodowcy nie może być przez kogokolwiek podważony, spróbował nawet opracować parę reguł, które brzmiały mniej więcej tak:

    1) Bardzo typowa głowa, z downface i należycie wypełniona pod oczami rzadko ulega pogorszeniu w miarę rozwoju szczeniaka. Problemem jest, że szczeniaki o takich głowach miewają skłonność do przodozgryzu. Inne głowy także mogą się, w miarę upływu czasu, wyraźnie poprawić, ale nie sposób dać tu jakiejkolwiek gwarancji.

    2) Zgryz u szczeniąt w tym wieku niewiele mówi o ostatecznym kształcie szczęk. Lekki przodozgryz w 90% wypadków nie cofa się, a pogłębia, natomiast lekki tyłozgryz z kolei w większości wypadków zmienia się w pożądany zgryz nożycowy. Żuchwa rośnie powoli, i nie zawsze w tym samym tempie co kości płaskie czaszki, stąd w miarę rozwoju wzajemne ułożenie szczęk potrafi się zasadniczo zmieniać. Najlepiej jest, rzecz jasna, gdy szczenię ma głęboki zgryz nożycowy (przypomnijmy - tylna ścianka siekaczy szczęki górnej dotyka przedniej ścianki siekaczy żuchwy), ale nawet takie ustawienie zębów mlecznych nie gwarantuje nam zgryzu nożycowego w zębach stałych.

    3) Bulteriery miewają czasami - przy normalnym ułożeniu szczęk - zbyt wąsko rozstawione kły, czasami na tyle, że kły żuchwy wbijają się w podniebienie górnej szczęki. Wada ta - jak twierdzą Fleig i Horner - pozostała bulterierom jako spadek po wąskogłowych terierach, choć dziś sądzi się raczej, że związana jest nie tyle z wąskością, co w długością czaszki. Tak wadliwe ustawienie kłów jest ponoć dziedziczne (dr Fleig postulował nawet bezwzględne usuwanie z hodowli psów o takiej pozycji kłów), ale z drugiej strony dość częste występowanie tego niedostatku w populacji jamników nie potwierdza tej tezy. Niestety, złe ustawienie kłów mlecznych z reguły przenosi się na zęby stałe, ale można przywrócić ich pożądaną pozycję przez odpowiednie masowanie szczęki.

    4) Ustawione w jednej linii, w zdecydowanie niewielkim, łagodnym łuku siekacze związane z szeroką kufą są optymalne dla rozwoju psa. Wszelkie załamania w tym względzie raczej nie rokują dobrze, gdyż nawet po wymianie zębów mlecznych na stałe wzajemne ustawienie siekaczy raczej nie ulega zmianie. Również źle rokują wszelkie braki zębowe w zębach mlecznych, bo choć wyrastają one z innych zawiązków niż zęby stałe, to jednak wszelki brak daje podstawę do niepokoju.

Tyle o budowie - teraz sprawa bardzo ważna, acz nieco drażliwa: słuch. Kupując białego bulteriera trzeba koniecznie sprawdzić, czy pies słyszy! Dawniej głuchota białych bulterierów występowała u co dziesiątego psa, teraz jest jej znacznie, znacznie mniej – ponoć około 1% - ale jest nadal! Ryzyko jest spore, bo w Polsce w ubiegłym roku urodziły się w dwóch różnych hodowlach co najmniej dwa białe głuche bule. Słuch psa trzeba koniecznie sprawdzić, sprawdzając czy pies reaguje na bodźce dźwiękowe nie połączone z wzrokowymi. Przeprowadzając takie próby trzeba bezwzględnie pamiętać o dwóch żelaznych zasadach: po pierwsze na wszelkie badania musi zgodzić się hodowca, którego trzeba dokładnie poinformować, co chcemy zrobić ze szczeniakiem, po drugie - wszelkie testy trzeba przeprowadzać na pojedynczym psie, odizolowanym od rodzeństwa. Psy doskonale obserwują się nawzajem i potrafią baczną obserwacją poczynań rodzeństwa nadrobić nawet poważne niedostatki, choćby wady słuchu

U ośmio-dziewięcio tygodniowych bulterierów (zwłaszcza białych) nie do końca wypigmentowany na lakową czerń nos jest raczej regułą niż wyjątkiem - ale jeśli kilka szczeniąt w miocie ma częściowo różowy lub rozjaśniony nos, to obejrzyjmy jeszcze raz rodziców - czy na pewno nie maja kłopotów z pigmentacją?

Wszystkie psy, niezależnie od rasy, w bardzo młodym wieku mają niebieskie oczy. Nie powinno nas to niepokoić, nawet jeśli pamiętamy, że w dorosłym wieku jest to wada dyskwalifikująca. Około najpóźniej 6 tygodnia życia oczy zaczną brązowieć, a może nawet od razu czernieć. Problem z jasnym okiem u bulteriera w zasadzie został w hodowli rozwiązany ostatecznie.

Jeśli decydujemy się na psa-samca, to w wieku 8 tygodni powinien on mieć już całkowicie wyczuwalne oba jądra, zazwyczaj spuszczone do maleńkiej moszny. U niektórych psów nawet wyczuwalne oba jądra potrafią 'wędrować', chowając się w podbrzuszu - jeśli tak zdarza się u psa, któregośmy sobie upatrzyli, to koniecznie trzeba wzmiankę o tym wpisać do umowy zawieranej z hodowcą, i ustalić jaki jest zakres jego odpowiedzialności, jeśli jądra nie zejdą definitywnie. W krajach, w których obowiązuje wzorzec FCI (a więc i w Polsce) wnętry - psy z jednym lub obydwoma jądrami nie spuszczonymi do moszny - są wykluczane z wystaw i hodowli.

Dobór psa w zgodzie z wszystkimi opisanymi powyżej zasadami nie gwarantuje nam wprawdzie przyszłego championa i reproduktora, ale daje większą gwarancję kupienia zdrowego i sprawnego psa. Jeśli nie jesteśmy i nie chcemy być maniakami wystaw psów, to rozkład maści na 'naszym' psie nie ma najmniejszego znaczenia - jeśli jednak myślimy o karierze wystawowej czy hodowlanej dla naszego pupila, to pamiętajmy, że wzorzec zakłada, że u psów o umaszczeniu kolorowym przewaga bieli może być przyczyną dyskwalifikacji. Białe znaczenia u psów kolorowych nie mają znaczenia, ale tylko wtedy, gdy pokrywają mniej niż połowę ciała.

Zgodnie z tradycją z czasów jeszcze Hinksa przez wiele lat za bulteriera w pełnym tego słowa znaczeniu uważano jedynie psy białe. Kłopoty z ich hodowlą i dopuszczenie do rozmnażania i krzyżowania z białymi bulterierów kolorowych sprawiły, że przez jakiś czas groziło nawet wymarcie linii białych! Na szczęście tak się nie stało, i dziś na ringach widać mniej więcej tyle samo psów białych co kolorowych.

Pamiętajmy, że bulteriery kolorowe, hodowane przez wiele lat poza kontrolą i nadzorem organizacji kynologicznych, są (a przynajmniej były) mieszanką nieco innych ras niż bule białe. Połączenie tych linii sprawiło, że bulteriery z wyłącznie białych linii są równie rzadkie jak samorodki złota... Wzorzec nie popiera bulterierów o umaszczeniu czekoladowym i niebieskim, i psy tak umaszczone - choć mogą być wspaniałymi zwierzętami do towarzystwa - nie maja czego szukać na ringach wystawowych. Nie oznacza to w najmniejszym stopniu, że są to psy w jakimkolwiek sensie chore - po prostu nie powinny być używane w hodowli, gdyż ryzyko wystąpienia wad dziedzicznych u ich potomstwa jest większe niż u innych maści.

Od kilkunastu lat widać w hodowli nawrót mody na bulteriery w umaszczeniu 'solid' (po polsku zwane najczęściej płaszczowym), kiedy to pies ma większość ciała (czasami nawet całe ciało) w jednym gładkim kolorze, innym od bieli. Szczególnie wysoko cenione jest tzw. irlandzkie znaczenie, kiedy to kolorowy pies ma białą strzałkę na głowie, białe skarpetki na łapach, biały gors (czasami przechodzący nawet w białą obrożę) i biały koniec ogona, przy czym istotne jest, by znaczenia te były rozłożone możliwie symetrycznie. W Polsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych szczególnie popularne było umaszczenie pręgowane (brindle), co było w równym stopniu efektem mody w całej Europie, jak i działalności hodowlanej pręgowanego psa, 'zupełnym przypadkiem' znajdującego się w rękach ówczesnego przewodniczącego Zarządu Głównego ZKwP.

Popularność ekscentrycznej ale klasycznej maści białej została w naszym kraju poparta międzynarodowymi sukcesami polskiej suki CAŁA BIAŁA Timar, która sięgnęła nawet tytułu Zwycięzcy Świata. Psy tej maści są często faworyzowane na ringach wystawowych.

Szczenięta w wieku 4-8 tygodni często mają jeszcze na białych partiach ciała drobniutkie, ciemniejsze kropki. Piszę 'jeszcze', bo u większości z nich ta pozostałość po krwi dalmatyńczyka znika przed ukończeniem 12 tygodnia życia (jeśli tylko ciapek jest niewiele, nie więcej niż kilka na psie). Jeśli jest ich więcej, kilkanaście lub nawet całe ciało jest nimi usiane (zwłaszcza na bokach i uszach), to nie ma szans na to, by plamki zniknęły. Umaszczenie takie - zwane 'ticking' - jest w rasie tej wadliwe i dyskwalifikujące wystawowo. Przy ocenie trzeba jednak zawsze móc odróżnić barwne, ciemne ciapki na sierści od ciemnych, z reguły większych przebarwień na skórze, które w najmniejszym stopniu nie są jakąkolwiek wadą, a nawet - jako wskaźnik mocnej pigmentacji - są szczególnie cenione w hodowli.

Gdy już obejrzeliśmy wszystkie szczenięta w interesującym nas miocie, kiedy w zasadzie zdecydowaliśmy się 'ten i żaden inny" powinniśmy jeszcze choćby wstępnie ocenić jego stan zdrowia. O słuchu już pisałem, podobnie należałoby sprawdzić wzrok psa (to proste na szczęście badanie) i bardzo starannie obejrzeć jego skórę - czy nie ma na niej żadnych pryszczy, różowych czy żółtych przebarwień (zwłaszcza na łapach i za uszami). Białe zwłaszcza psy uchodzą za bardziej podatne na uczulenia, także pokarmowe, manifestujące się często przebarwieniami właśnie. Popatrzmy, czy pies nie usiłuje drapać się po uszach i czy nie ma jakiegokolwiek wypływu, ropnego lub surowiczego, z któregokolwiek oka (często jest to pierwszy objaw stanu zapalnego w uchu). Równie podejrzany być może najmniejszy nawet wypływ z nosa ('katar').

Skoro jesteśmy przy uszach - niewielkie ale cienkie ucho bulteriera często staje z kłopotami i szczenięta z reguły mają ucho częściowo choćby oklapnięte. Nie przejmujmy się tym bardzo, jeśli tylko ucho u podstawy swej jest dobrze osadzone i usiłuje stawać. Większość bulterierów walczy ze stojącym uchem dość długo i nie wszystkie w tej walce zwyciężają - choć umiejętnie pomagając młodemu psu można postawić w zasadzie każde ucho. Właściciele bulików często kleją im uszy, tworząc dość skomplikowaną konstrukcję z plastrów, zbierających uszy do siebie. Utrzymywanie uszu we właściwej pozycji przez 2-3 tygodnie z reguły wystarcza, by cienkie chrząstki przyjęły na stałe pozycję na baczność (zdarza się, że uszy klapią ponownie w okresie zmiany zębów z mlecznych na stałe, między 3 a 5 miesiącem życia i wtedy podklejanie ich jest konieczne).

U psów mieszkających w szczenięctwie w wysokim kojcu i często stających na tylne nogi, by wyjrzeć na zewnątrz, zdarzają się przepukliny pępkowe (wedle niektórych danych skłonność do nich jest uwarunkowana genetycznie, podobnie jak do przepuklin pachwinowych). Jeśli są niewielkie, wielkości pestki śliwki, to można je spokojnie pozostawić, jest duża szansa, że wraz z rozwojem psa powłoki brzuszne zejdą się. Większe przepukliny można usunąć; lekarze weterynarii uważają, że optymalnym okresem na taki dość prosty zabieg jest wiek około 9-10 miesięcy życia psa, kiedy ryzyko związane z narkozą będzie mniejsze niż u młodszego psa. U suk, które mają rodzić szczenięta, usunięcie przepukliny pępkowej jest szczególnie wskazane ze względu na napięcia powłok brzusznych w czasie ciąży i porodu. Występujące bardzo rzadko przepukliny pachwinowe muszą być bezwzględnie operowane.

I na koniec o stanie zdrowia szczenięcia - duże, rozdęte brzuchy maleństw rzadko są objawem przejadania się, częściej świadczą o zarobaczeniu szczeniąt. Walka z pasożytami wewnętrznymi musi być prowadzona konsekwentnie od ukończenia przez szczenięta trzeciego tygodnia życia (niektórzy lekarze sugerują nieco późniejszy termin). Nie wierzmy w to, że szczenięta, które oglądamy nie miały w ogóle glist - być może było ich tak niewiele, że hodowca po odrobaczeniu nie zobaczył ich w odchodach zwierząt, ale były z pewnością.

Podczas kilkakrotnych wizyt w hodowli w okresie między czwartym tygodniem a odbiorem szczenięcia (do których serdecznie namawiam) zawsze obserwujmy stolec maluchów. Jednorazowe rozwolnienie nie daje podstaw do niepokoju, gdyż może być wywołane właśnie przekarmieniem lub zmianą karmy, ale jeśli powtarza się, a zwierzę oddaje kał jasnożółty lub czerwony, pienisty lub z dużą ilością gazów, to jest to powód do zaniepokojenia.


Dokumenty

Jeśli wszystkie nasze kontrole nie dają nam powodów do niepokoju, a w czasie częstych wizyt zdążyliśmy juz zaprzyjaźnić się i z hodowcą, i ze szczeniętami i ich matką, to pora do sformalizowania kupna szczenięcia.

Wraz z psiakiem powinniśmy dostać książeczkę zdrowia psa, w której lekarz wpisuje wszystkie szczepienia, jakie przeszedł nasz pies (najczęściej wklejając nalepki z buteleczek ze szczepionką). Przed wyjściem z hodowli, a więc przed ukończeniem 8 tygodnia życia szczeniak powinien być zaszczepiony przeciw kilku chorobom. Szczepionki produkowane przez rozmaitych wytwórców (z reguły importowane) mają różne zasady podawania (kalendarzyk szczepień), tak więc trudno podać jakieś stałe terminy szczepień. Kompetentny będzie tu jedynie lekarz weterynarii, ale rodzaj chorób, przeciwko którym trzeba przeprowadzić szczepienia nie ulega zmianom, przynajmniej w Polsce.

Najpopularniejsze szczepionki wymierzone sa przeciw:

    Zakaźnemu zapaleniu wątroby (hepatitis contagiosa canis - na dowodzie szczepienia najczęściej oznaczana literą H)
    Parwowirozie (parvovirosis canina - na dowodzie szczepienia najczęściej oznaczanej symbolem P lub Pav)
    Leptospirozie (zwanej także choroba Weila lub chorobą sztutgarcką - na dowodzie szczepienia oznaczanej literą L)
    Nosówce (na dowodzie szczepienia oznaczanej litera D lub DH)
    Kaszlowi kennelowemu (parainfluenza canis - często szczepionka połączona z szczepionką przeciwko bordetelli, także litera P)
    Coronawirozie (na dowodzie oznaczona symbolem COR lub CV)


Szczepienia te nie są obowiązkowe (oprócz dość ogólnego zalecenia zawartego w regulaminie hodowli ZKwP), co tym bardziej podkreśla konieczność kupowania szczenięcia wyłącznie z hodowli prowadzonych zgodnie z przepisami Związku Kynologicznego. Przed ukończeniem 8 tygodnia życia szczeniak zazwyczaj zaszczepiony jest już dwukrotnie, co sprawia, że nie musi zachowywać kwarantanny przed kontaktami z innymi psami (ale zawsze rozstrzyga tu zdanie weterynarza). W niektórych krajach zwyczajowo pies szczepiony jest także przeciw innym chorobom, ale ze względu na ich rzadkie występowanie w Polsce nie jest to tak ważne - choć istotne przy sprowadzaniu psa z zagranicy.

Jedyne obowiązkowe szczepienie psów w Polsce dotyczy wścieklizny, choroby wśród psów coraz rzadszej. Pierwszy raz szczenię przeciwko niej powinno być zaszczepione dopiero około 6 miesiąca życia, a niektórzy lekarze weterynarii sugerują jeszcze późniejszy czas.

Hodowca wraz z psem i książeczką zdrowia psa powinien także przekazać nabywcy metrykę zwierzęcia - urzędowy dokument wystawiony przez ZKwP, potwierdzający, że szczenię nasze pochodzi od rodowodowych rodziców dopuszczonych przepisami Związku do hodowli. Metryka zawiera skrótowe dane rodziców psa , imię, nazwisko i adres hodowcy, numer tatuażu psa, jego datę urodzenia i opis maści. Do metryki musimy wpisać nazwisko i adres właściciela - czyli nas! - i przekazać ją do oddziału Związku Kynologicznego w Polsce, by na jej podstawie wyrobiono naszemu psu rodowód. Nie ma żadnych ograniczeń w czasie i wystąpić o rodowód na podstawie metryki możemy w ciągu całego życia psa.

Hodowca naszego szczenięcia powinien także przedstawić nam 'Protokół kontroli miotu', dokonanej przez eksperta ze Związku Kynologicznego. W dokumencie takim opisane są szczenięta, a wszelkie uwagi dotyczące możliwych wad szczeniąt (zgryzy!) powinny być dokładnie omówione. Niestety, w większości wypadków protokół jest zdawkowy i schematyczny, naprawdę nie mówiący nic pozytywnego o szczeniakach - ale zauważone u nich wady opisane będą z pewnością (jeśli ekspert je zauważy. Wśród opisanych wyżej dwóch ubiegłorocznych przypadków głuchych bulterierów jeden prześlizgnął się przez kontrolę miotu nie zauważony).

I teraz najważniejsza sprawa: pisemna umowa kupna szczenięcia. Renomowane hodowle stosują je już od dawna, inne, pomimo zaleceń ZKwP, często rezygnują z nich. Źle! Pisemna umowa zawierana miedzy hodowcą a nabywcą szczeniaka jest czymś na kształt obustronnej gwarancji. Zawsze mnie zadziwiało, gdy ludzie zawierali pisemne umowy kupując pralkę czy nawet książkę (bo kwit kasowy jest uproszczoną formą umowy), kupując najprostszy magnetofon starannie zabiegają o gwarancję pisemną - a kupując wielekroć droższego szczeniaka, mającego być stałym elementem naszego życia przez kilkanaście lat nawet nie myślą o gwarancji...

Pisemna umowa jest niezbędna dla obu stron transakcji, ale o niebo ważniejsza jest dla kupującego. Wydając na psa niemałą kwotę musimy mieć pewność, że nie wciśnięto nam bubla, psa chorego lub niepełnowartościowego - a przecież nie wszystko widać na pierwszy rzut oka. W umowie ujęte powinny być możliwie wszystkie wypadki, jakich można się spodziewać i określona odpowiedzialność obu stron za ewentualne nieprzyjemne zdarzenia. Przez kilka dni po wyjściu z hodowli szczenię jest objęte rękojmią, że wychodziło z rodzinnego domu w dobrym zdrowiu i musi to być zaznaczone w umowie. Umowa taka chroni także nabywcę przed schorzeniami ukrytymi, które mogą wyjść w późniejszym okresie życia psa. Z drugiej strony - dla hodowcy jest to zapewnienie, że oddał szczenię w dobrym stanie...

W umowie musi być określona także wartość (cena) szczenięcia i sposób zapłaty, jeśli obie strony umówią się na spłatę ratalną lub na inną metodę rozliczenia. W przypadku rozliczania się jednorazowo i w gotówce w umowie musi być punkt mówiący o przekazaniu należności (pokwitowanie). Dobrym obyczajem umowy jest zawarcie w niej danych o lekarzu weterynarii, prowadzącym szczenię podczas pobytu w hodowli i zgoda na obu stron na jego osobę wyrokująca o zdrowiu szczenięcia w przypadku spraw spornych.

Przy omawianiu kwestii umowy kupna trzeba jeszcze wspomnieć o dwóch innych aspektach tej transakcji. Stosunkowo często zdarza się propozycja kupienia szczenięcia 'na warunkach hodowlanych', będących czymś w rodzaju leasingu psa. Tak, tak, to żaden żart. Większość hodowli w naszym kraju ma status amatorski, co oznacza, że hodowca często jest ograniczony możliwościami trzymania w domu tylu psów, ilu by chciał. Zdarza się, że w swej polityce hodowlanej chciałby mieć szczenię po suce, która urodziła się w jego domu - ale nie może jej zatrzymać, bo nie ma miejsca... Warunki hodowlane oznaczają, że hodowca przekazuje szczenię panu X (zwanemu dalej właścicielem), ale z formalnego punktu widzenia jest ono dalej jego własnością: w dokumentach występuje jako właściciel hodowca (lub czasami - hodowca i rzeczywisty właściciel psa), ewentualne szczenięta będą miały jego przydomek. Zazwyczaj hodowca nie domaga się jakiejkolwiek zapłaty za szczenię (lub kwoty stanowiącej tylko część wartości psa), ale ma prawo wymagać spełnienia przez rzeczywistego właściciela wymogów hodowlanych dla psa (np. kilkakrotnego wystawienia go), krycia suki wskazanym przez niego reproduktorem i po szczęśliwym urodzeniu się szczeniąt odbiera jako zapłatę jedno lub więcej szczeniąt, po czym następuje przekazanie własności psa rzeczywistemu właścicielowi. (Jak widać dla hodowcy jest to po prostu hodowanie cudzymi rękami). Teoretycznie jest to ugoda korzystna dla obu stron, ale z wszelkich sił przestrzegałbym przed takimi umowami! Zwłaszcza wobec bulterierów, psów dość wymagających, sprawdza się zasada, iż jeśli nie stać cię na kupno psa, to nie stać cię też na jego należyte utrzymanie (a przecież wszystkie koszty - i wyżywienie, i opiekę medyczną, i nawet koszt wystaw ponosisz Ty!) Na dodatek sytuacja, w której jesteśmy mocno ograniczeni w swych prawach wobec własnego psa, rodzi mnóstwo konfliktów i niejedna przyjaźń rozbiła się o warunki hodowlane...

Jeśli jednak rozpatrzywszy wszystkie za i przeciw zdecydujemy się na warunki hodowlane, to umowa pisemna, ujmująca wszelkie aspekty takiej współwłasności psa, jest po prostu niezbędna. Nie istnieją tu żadne prawa zwyczajowe, do których można by się odwołać, stąd konieczne jest dokumentne spisanie wszelkich wątpliwości (kto ponosi koszta wystaw, zarówno zgłoszenia jak i dojazdu, kto wystawia psa, ile szczeniąt trzeba oddać i czy można zamiast tego oddać pieniądze, co zrobić jeśli - z rozmaitych powodów - suka nie będzie miała szczeniąt i w jakim nieprzekraczalnym terminie ma je mieć itd., itp.). Im dokładniej spiszemy taką umowę, tym mniejsza szansa, że będziemy nią rozczarowani.

I druga rzecz - umowa w żadnym wypadku nie może być traktowana przez hodowcę czy nabywcę jak dowód braku zaufania do drugiej strony. Pisemna umowa jest korzystna dla obu stron i tak musi być traktowana. Jeśli hodowca (ale nabywca też!) uchyla się od sporządzenia pisemnej umowy, tłumacząc to choćby względami podatkowymi, to nie kupujmy odeń psa. Bojąc się umowy tak naprawdę boi się odpowiedzialności za wyhodowane przez siebie zwierzę, a to nie wróży najlepiej.

Pojawienie się psa w domu, zwłaszcza jeśli jest to pierwszy w państwa życiu pies, stawia dotychczasowy tryb życia na głowie. Stosunkowo łatwo wdrożyć się do nowych obowiązków, związanych ze spacerami i zabawą, nieco trudniej z podporządkowaniem rozkładu dnia do częstego wychodzenia 'na siusiu', najtrudniej jednak poradzić sobie z porannym wstawaniem, niepokojem psa w nocy i jego karmieniem.

Szczególnie istotne są tu pierwsze dni, a może nawet i pierwsze godziny. Wszystko wydaje się nowe i pełne wątpliwości, choć tak naprawdę jest banalnie proste.

Umawiając się na odbiór nowego domownika od hodowcy najlepiej wybrać na to piątkowe popołudnie lub sobotni ranek. Termin taki gwarantuje nam, że przez co najmniej dwa dni będziemy mogli cały czas poświecić szczeniakowi, co wyjdzie mu tylko na dobre.

Odbierając szczenię poprośmy hodowcę nie tylko o jakąś zabawkę czy szmatkę, przesiąkniętą zapachem gniazda (jej woń łatwiej pozwoli oswoić się psiakowi z nowym miejscem), ale także o dokładną informację, czym nasz pies był dotychczas karmiony. Jeśli jadł juz suchą karmę (a zazwyczaj już zna jej smak), to koniecznie dowiedzieć się musimy, jaka to była karma (firma i rodzaj). Najlepiej byłoby, gdyby hodowca dał nam porcję dla naszego pupila na dzień czy dwa, tak byśmy mogli bez kłopotu kupić tę karmę, do której szczeniak był dotychczas przyzwyczajony.

Najbardziej wzięci producenci karm oferują hodowcom tak zwane Puppy Packs, będące odpowiednikiem wyprawki dla szczenięcia wychodzącego z hodowli. W ich skład wchodzą najróżniejsze drobiazgi, ale także z reguły porcja karmy właściwa dla wieku i wagi szczenięcia, co zazwyczaj bardzo ułatwia bezproblemowe przejście na jadłospis nowego domu. Otrzymanie takiego podarunku zazwyczaj związane jest z podaniem producentowi danych osobowych nowo właściciela szczenięcia.

W nowym domu (przygotowanym już na przyjęcie czworonożnego domownika) trzeba od razu dać psu jeść, gdyż zazwyczaj w dniu 'wyjścia z rodzinnego domu' szczeniak nie jest karmiony (chodzi o to, by podenerwowany zmianą sytuacji nie zwymiotował na kolana podczas podróży samochodem do nowego domu). Na dodatek, zwłaszcza u bulterierów, często do serca młodego psa trafia się przez żołądek, a napełniony brzuszek ułatwia oswojenie się z nowymi twarzami i nowym miejsce.

Po przyjeździe do domu trzeba psu pokazać jego miejsce, kładąc tam otrzymaną od hodowcy zabawkę czy szmatkę i - co najtrudniejsze! - przestać zwracać uwagę na malucha. Niech pies samodzielnie zwiedzi nowe kąty. Można mu w tym pomóc, przemawiając doń czule, ale nie należy nerwowo chwytać go na ręce przy lada okazji, nie można zmuszać go do eksploracji nowego otoczenia. Nie należy go także zabawiać i za wszelka cenę zwracać na siebie jego uwagę. Daję słowo, ze pies doskonale wie, że państwo jesteście obok niego i - najprawdopodobniej - że stanowicie jego nowe stado. Nie należy mu się narzucać ze swą obecnością, gdyż to osobnik niższy w hierarchii szuka kontaktu - wsparcia - w starszych i silniejszych członkach stada. Wcześniej czy później szczeniak zapragnie państwa towarzystwa i sam go poszuka, a to szczególnie ważne. Niech ma poczucie, że (być może z braku innego wyjścia!) sam wybrał sobie swego przewodnika - ta decyzja zaprocentuje w przyszłości.

A propos przewodnik - pies sam sobie wybiera pana, przynajmniej w większości wypadków. Można w ten czy inny sposób starać się sterować jego wyborem, ale nigdy nie można być pewnym efektów swoich usiłowań. Choć byśmy nie wiem jak starali się to psu zasugerować, ten nigdy nie wybierze na swego pana dziecka ani pantoflarza... Pokutujące wśród amatorów przekonanie, że pies za swego pana uzna tego, kto go karmi, jest równie powszechne co mylne.

Pies za swego pana uzna zawsze osobę mająca w domu najwięcej do powiedzenia, najważniejszą czyli przewodnika stada. Na nic srogie miny pana domu, jeśli łagodnieje pod jednym spojrzeniem żony: pies doskonale wie, kto naprawdę w domu rządzi. Jeśli chcemy psa bardziej przekonać do siebie i bardziej związać go ze sobą, to... poświęćmy mu więcej czasu niż inni domownicy. Bawmy się z nim, zabierajmy go często, jak najczęściej na spacery i... nie pozwalajmy mu na zbyt wiele. Człowiek, który niczego od psa nie wymaga i zezwala mu na wszystko, jest przez psa odbierany nie jako ten 'dobry', tylko jako ten 'słaby', nie mający władzy, skoro nie usiłuje jej sprawować.


bibliografia:
Wojciech Korecki - Bulterier



warto przeczytać jeszcze ten temat:
:arrow: http://www.bulterier-foru...iera-vt1215.htm


Uwagi obsługi forum:
ten temat został podklejony w wersji informacyjnej, dyskusja do tematu, znajduje się tutaj: http://www.bulterier-forum.pl/tematy_1230.htm
dragonh3art

_____________________________
Cerberka już nie ma, została Negra i Landrynka... 1.01.2018 do rodziny dołączył Crimson

 
 
 
    
ten temat jest zamkniety
Wyświetl posty z:  
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dodaj temat do:   Temat dla Wykop  Temat dla Facebook  Temat dla Wyczaj.to Temat dla Gwar  Temat dla Delicious  Temat dla Digg  Temat dla Furl  Temat dla Google  Temat dla Kciuk  Temat dla Reddit  Temat dla Simpy  Temat dla Slashdot  Temat dla Technorati  Temat dla YahooMyWeb  Temat dla Nasza Klasa Temat dla Blip  Temat dla MySpace  Temat dla Twitter  Temat dla Flaker  Temat dla Grono.net  Temat dla Gadu-Gadu Live  Temat dla Status GG  Temat dla Poleć  Temat dla Forumowisko 
Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odp. Ostatni post
Brak nowych postów Zanim zdecydujesz się na kupno bulter...
koniecznie przeczytaj zanim napiszesz...
dragonh3art Ogłoszenia i regulaminy 1 Czw Sty 06, 2011 14:26
dragonh3art
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Ogłoszenie: [regulamin] Sprzedam bulteriera
zasady zamieszczania ogłoszeń
dragonh3art Sprzedam bulteriera 0 Wto Paź 09, 2007 12:44
dragonh3art
Brak nowych postów Ogłoszenie: Zanim zgłosisz chęć adopcji bulteriera
koniecznie przeczytaj
dragonh3art Na pomoc psom 0 Pią Wrz 14, 2007 13:05
dragonh3art
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Przyklejony: Głowa bulteriera - wizytówka rasy
dragonh3art Bulterier standardowy - informacje o rasie 6 Pią Sie 13, 2010 01:26
Aisze
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Klub Bulteriera
tworzymy polski Klub Bulteriera
smo Bulterier standardowy - informacje o rasie 43 Czw Lip 02, 2009 08:36
orongo



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Wdrożenie, projekt i realizacja PCserwis ®

[ Twoje IP to: 52.55.186.225, używasz: CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/) ]
Forum w wersji Lo-Fi dla PDA/GSM
bulterier, bullterrier, bull terrier bulterier miniaturowy, miniature bull terrier
audi forum, hodowle bulterierów, bulterier adopcje
Mapa Bulterier - Forum o rasie | Działy | Kategorie | Spis treści | Baza bulterierów
bulterier forum kynologiczne